Krążyłem dziś po mieście. Długo. Kilka spostrzeżeń a propos wina. Żadne tam newsy, ale może taki update czasem się przyda. Dom Wina zwinął sklep na Sobieskiego i odpalił nowy na Koszykowej na przeciwko Wydziału Architektury.
Tam gdzieś kiedyś był sklep Bianco e Rosso na Wilczej, teraz działa przybytek pod nazwą Winelovers. Co w środku nie wiem, nie wchodziłem. Przestraszyłem się lovers.
Dalej na Wilczej u Givenchy ludzi tłum. Też nie wchodziłem, bo wiedziałem że się nie zmieszczę.
W Korkociągu reklamowałem korkowego bikavera od St. Andrea. Wymienili bez żadnych awantur. Nie musiałem przykuwać się do kaloryfera, jak swego czasu star.
Obok u Sokołowskiego (Skład Win) spędziłem mnóstwo czasu, nic nie kupiłem, ale miło się gadało.
W „Biegu Cafe” od pewnego czasu zrezygnowali z win od Mielża i leją wina z Winkolekcji. Teraz poszli na całość i prowadzą normalną sprzedaż flaszek w cenach sklepowych. Człowiek wpada na espresso, a wychodzi z butelką rosso od Mastrojani.
W Buffo do mielonego albo schabowego można pić Penfoldsa. Dziś rekomendowali mielonego. Znakomity.
W „Co jest grane” reklamuje się winebar „Jak pragnę wina” na Czerniowieckiej. Jeszcze nie byłem, ale pewnie niedługo pójdę...