Cesconi
Wino, Zakopane i Podhale



Alk: %
Kolor:
Ocena:
Nr 4153
www

sstar&let (2009-08-24)
Wątku tatrzańskiego się Peyotlowi zachciało to go ma;) Mógłby on być tutaj ale wyszło na to, że to wątek górski, czy narciarski, choć Rurale jeździł rowerem. No ale rowerowy jest w wątku wrocławskim;) No to mamy go właśnie tu! Zapraszam do okołowinnych wspomnień z tatrzańskiego szlaku...

sstar&let (2009-08-24)
Na początek, początek szlaku czyli z Kir ruszamy w Dolinę Kościeliską (Rurale rowerem zwiedził Chochołowską więc o niej pisał nie będę, ważne że jedną uznaną markę mamy już z głowy;). Oczywiście jeszcze nie doszedłszy do początku szlaku zmęczyliśmy się nieco (wysiadanie z samochodu, szykowanie szpeju czyli modne spodnie i koniecznie latarka na czoło;) więc wpadamy do knajpy przy szlaku. A tam drożdżówka jeszcze ciepła z jagodami (znaczy borówkami czy ...) i do tego rozpoznawalna marka wina, której nikt nigdzie nie reklamuje (nie skusiliśmy się tym razem). Jak ktoś zgadnie co to za wina to... nie jest parówa;)

peyotl (2009-08-24)
Dziękuję!
PS. Zofia M.?

peyotl (2009-08-24)
Dość znacząca odnoga wątku podhalańskotatrzańskiego jest także
tutaj

sstar&let (2009-08-24)
Oczywiście rysa w skale (a w zasadzie Rysy) znajdzie się też tutaj, w
pocztówkowym grajdołku, a większa rysa, rozpadlina skalna, a może nawet komin dość nieoczekiwanie tutaj w korku i to nie na zakopiance. PS. Sophia to zgrana karta, wistował nią Rurale w wątku górsko rowerowym.

Zmieniając temat. Gdy dotrzemy do Kuźnic i zrezygnujemy z kolejki do kolejki (rozsądek nam to podpowie, w końcu równie rozsądnie jest zrezygnować z oszczędzania na Petrusa) pozostaje dylemat: W lewo, czy w prawo? Jak nad Żyrondą w Bordeaux. Idąc na lewo od razu nadziewamy się na stromiznę, kamienistość i ziemistość (Skupniów Upłaz czyli Lewy Brzeg, a w zasadzie to zbocze). Kierując się zaś w prawo (Jaworzynka) zrazu nic nie zapowiada mocnego uderzenia, kusi nas plusz traw i łąk, to jakby spotkać po drodze Merlota. Niestety nie wszystko jest tak jasne, jak kiedyś. Teraz na lewym brzegu w końcu natrafimy na coś miękkiego, podrasowanego Merlotem (jak końcówka na Upłazie), a na prawym zostaniemy znokautowani uderzeniem kamienia (jak końcowe podejście w Dolinie Jaworzynki). Zgadnijcie, którą drogą poszedłem? W Bordeaux poszedłbym raczej drugą stroną rzeki.

peyotl (2009-08-25)
Bardzo ładne mistyczne zdjęcie, spróbujmy je trochę podrasować, może się uda...

sstar&let (2009-08-25)
Podrasować się udało. Ale odgadnąć, którą drogą szedłem nie;) Podpowiem, że szedłem do Murowańca... potem zaś na Zawrat, Świnicę, Kasprowy... Ale o tym w następnym odcinku (po powrocie z Krety, tak więc radźcie sobie bez Leśniczego przez następny tydzień!).

peyotl (2009-08-25)
To może być trasa przez Jaworzynkę, ostro pod górkę...

sstar&let (2009-08-25)
Bingo! Było łatwo, przecież wypada nie lubić Merlota, nawet jak jest dobry;) A z obydwu szlaków trafiamy prosto do Murowańca (fotka z biodra, zachowałem się jak rasowy reporter, nie powiem skąd), gdzie same uznane marki: musujące Dorato i czerwone znane już z Kościeliskiej i TV, ciągle nieodgadnione. To wino prześladowało nas w całych Tatrach;) W tej sytuacji wybór padł na kwaśnicę, choć jak napiszę za kilka dni w notce, być może niesłusznie.

sstar&let (2009-10-05)
Kontynuując wątek tatrzański wcześniej czy później
trafiamy na Orlą Perć. Kiedyś miałem pomysł aby udać się pod tą perć i zobaczyć jak ci ludzie z niej spadają. Potem okazało się, że nie taki diabeł straszny, choć czujność lepiej zachować. Na Kozim Wierchu, ani Kozich Czubach koziego sera nie uświadczysz (chyba, że sam sobie wniesiesz w plecaku, ale po co?), kozicę też trudno tam spotkać, więc nie ma co się tam z jakimś Sancerre czy Pouilly Fume wybierać;) Tym bardziej, że w górach nie pijemy... win! Na Granatach nie ma żadnych pachnących owocami egzotycznymi win ani owoców, niestety:( Pościeli Jasińskiego pozwolę sobie nie skomentować;) W sumie polecam. Wcześniej zaś dobrze przygotować się warto i poczytać! Z pociągu wprost na Orlą to kiepski pomysł, człowiek zmęczony narzeka na to, że pod górę trza iść;)

sstar&let (2009-10-15)
Ciągle na Orlej Perci, tym razem na odcinku Granaty Krzyżne. Spokojnie można zejść do Schroniska Pięciu Stawów i raczyć się grzańcem (gotowym, choć Słowacy bardziej się przykładają i sami przypraw korzennych dodają). Nie należy jednak próbować potem ruszać w góry, bo można wpaść w kosówkę i się poobijać. Tak jak to się przydarzyło
Edwardowi Mizikowskiemu. Dodam tylko, że chodzi o inny wypadek niż w filmiku w zapodanym odnośniku. Ciekawych ludzi można w Piątce spotkać. Nawet jeśli poglądy mam nieco odmienne;)

sstar&let (2009-10-15)
Podłączę może
zaprzyjaźniony wątek o winie "monoblok" i dorzucę foto:)