sstar&let (2009-05-23) W Bordeaux zwykle sowinjonem przyciężkiego szardoneja ożywiają, a tu patrzcie Panowie i Panie! Mnie nie przekonało - to wino raczej mało owocowe, surowe i roślinne, zeuropeizowane na siłę. Raczej nie pyszne ale wypić się da... bez przyjemności co prawda ale... Wygląda na to, że sobie pozwiedzało świata: butelkowane chyba w USA (Petersbach?). Les Grands Chais de France to z kolei francuski dystrybutor ... a Leclerc? @Leclerc
star
(2011-08-22) Jeden baran w jednym roczniku wywraca teorię Kuby, w jakim roczniku - oto jest pytanie! No i kto ma fotkę tego barana? wino3934#32733
denko (2011-08-22) Zależy czy ogon (=finisz) długi. Jeśli tak, to czy w tym przypadku wada, czy zaleta (i czym zaleta? :)). wino3934#32732
temi (2011-08-22) No a co jeśli zwierzę jest niewidzialne? Wdzięczy się? :-) wino3934#32731
denko (2011-08-22) wino3934#32730
denko (2011-08-22) Aj tam, aj tam. Na słabą 5, msz, zasługuje. Lekko przejrzałe owoce tropikalne, data ważności się kończy... Dlatego przecena do 9,99zł w Biedzie. No i lisek dynamiczny, sympatyczny. @Biedronka
P.S. Trochę szacunku, ten Petersbach to może jakieś alzackie grand cru, albo lieu-dit?:))) wino3934#32729
star (2011-08-22) Aż się jeż zjeżył od prowokacji Kuby: Przyszedł bowiem wreszcie czas, by się ze światem podzielić cokolwiek szarlatańską Wielką Teorią Janickiego, której zręby prezentowałem dotychczas tylko wąskim degustacyjnym gronom. Twierdzenie moje brzmi: „Wino ze zwierzątkiem na etykiecie nie będzie dobre”.
Zamknijcie na chwilę oczy i wizualizujcie sobie przeciętną półkę w przeciętnym markecie: oto dumnie pręży ogon lider rodzimego rynku, kot z Gato Negro. Obok beczy od nadmiaru beczki owieczka z Oveja Nera. Pod sztucznym słońcem sklepowej lampki wygrzewa się żółw z Jindalee Shiraz. Wyliniały cokolwiek leopard z Leopard’s Leap nikomu nie podskoczy. Fioletowy słoń z Balance Pinotage tyle wie o równowadze, co jego kolega ze składu porcelany. Na najniższej półce byczy się szpetny, z winy kiepskich grafików, byk z najtańszych Egri Bikaverów…
Nijakie masowe wino desperacko potrzebuje zwierzaka, który by nadał charakteru jego bylejakości i wdzięczył się bezwstydnie do konsumenta. Rzecz ma się tu jak na rynku, dajmy na to, soków dla dzieci. Skoro w środku jest za każdym razem ten sam przemysłowy produkt, to rysunkową gębą mu służy jakiś Kubuś, Pysio czy Smokuś.
Moja teoria nie rości sobie jednak praw do bezwzględnej słuszności – w mojej lodówce leży bowiem od jakiegoś czasu La Spinosa Prunaiolo 1999, z gustownym jeżem na etykiecie. Jak każda bardziej wiekowa butelka, to swoisty (ach, te zwierzaki!) kot Schrödingera. Dopóki jej nie odkorkuję, mogę tylko zgadywać jak się trzyma, jest żywa i martwa jednocześnie. Ot, taka superpozycja supertoskana. wino3934#32728
sstar (2010-03-31) Sstary wątek, ale królik (etykieta Rosso Faye od Pojera i Sandri też gości to zwierzę) dopiero co się obudził. wino3934#16448
peyotl (2009-06-16) Boski filmik
Kawał się przypomina, jak naukowcy badają Kame-Leona. Stawiają go na czerwonym, robi się czerwony, na zielonym robi się zielony... itd itp, testują wszystkie kolory, kameleon cierpliwie też zmienia barwy. W końcu stawiają go na tęczowym. A kameleon odwraca się, chwilę patrzy na nich i mówi: "A weźcie wy się wszyscy ode mnie od.......". wino3934#7207