zabka (2010-03-04)
Bloemfontein (RPA) Zycie tu dosc amerykanskie - znaczy najlepiej miec samochod, bo wszedzie daleko, a komunikacji miejskiej nie ma. Lokalnego kolorytu dodaje za to siec busikow, ktorymi porusza sie glownie czarna ludnosc - podobno
dowioza wszedzie, tylko trzeba czekac, az sie taki busik napelni w 100%:)
Mamy na szczescie wlasny samochod - nic specjalnego (Opel Corsa, ktory nie wyglada jak Opel Corsa z Europy, lecz raczej Opel Astra; zreszta Opel Corsa wystepuje tutaj rowniez w wersji pick-upa:) Ot, taki afrykanski model:)
Probujemy rozne wina (na razie raczej biale) , ale nie powiem, zeby
jakies mnie powalilo (w takim pozytywnym sensie, straszne kwasiory -
znaczy za duzo siarki uzywaja, fuj):), choc dzialaja podobnie jak
europejskie:) Zobacze czerwone - moze wsrod nich uda sie znalezc cos
fajnego. Natomiast ceny sa super - wszystkie w okolicach 7-20 zl (no
prawie, jest kilka drozszych, ale te wyprobujemy pozniej, jak sie
urzadzimy i nie bedziemy wydawac tyle kasy na pierdoly do domu:)
Z Bloemfontein pozdrawia Żabka i Riebiata.

peyotl (2009-09-15)
Certaldo Alto, Toskania (WŁOCHY)
Pozwalam sobie na jeszcze jedną widokówkę – widok Certaldo Alto (rodzinne miasto Bocaccia), a to pod pretekstem poprawki statystycznej, może ważnej tylko dla mnie, ale dla porządku: 11 win wypitych na miejscu, 27 przywiezionych, oraz 20 degustowanych w różnych miejscach: Máté (autor „Winnicy w Toskanii”, Santa Restituta pod Montalcino – wina głębokie, dźwięczne, robione z miłością, lecz zbyt beczkowe); sklepik przyklasztorny w Monte Oliveto Maggiore (wina robione przez mnichów; również świetna, bardzo gęsta oliwa); Enoteca Il Canto di Baccio (sympatyczna właścicielka; pierwsi, jak twierdzą, producenci „organic” w Toskanii, przeuroczy sklepik w Barberina Val d’Elsa); sklep Fattoria Castello di Monteriggioni (twierdza Monteriggioni - kilka wież i trzy uliczki, superkameralnie; Chianti Cl. Riserva ’97 i ’99 – ta młodsza smaczniejsza); Fattoria La Castellina (przy wjeździe do Castelliny od strony Sieny; dwa rodzaje Vin Santo, również znakomite IGT „z kija”!); Casanova di Neri (wysoka winiarska samoświadomość, staranność, poważna robota; wina znakomite, świetna równowaga; natomiast słynne Pietradonice i Cerretalto mniej do mnie przemówiły niż „zwykłe” Brunello. Wytwórni nie widać, bowiem trzy jej piętra są wkopane w ziemię). Postaram się o opisy w miarę otwierania kupionych butelek, bo to są wrażenia z biegu.

peyotl (2009-09-15)
Toskania, Chianti (WŁOCHY)
Tydzień w Toskanii, w sercu Chianti, 12 win spróbowanych na miejscu, 30 przywiezionych w bagażniku, największe wrażenie zrobiło na nas wino z dystrybutora po 2,5 euro za litr (chianti IGT, osobna notka zaraz)- ale wraz z nim miejsce na podium dla Brunello z Casanova di Neri.
Na zdjęciu - widok z murów San Gimignano.

sstar&let (2009-09-08)
Saint Louis Lake, British Columbia czy Alberta (KANADA)
Stara pocztówka, ale wspomnienie ciągle świeże. Jezioro Saint Louis nie jest co prawda tak urocze jak Moraine Lake (to tak jakby porównać Petrusa z DRC;), a wino w Kolumbii Brytyjskiej bywa co prawda nieznośnie kwaśne jeśli chodzi o wina białe, a zwykle ładnie zrównoważone, dalekie od alkoholowych potworków i przeambitnych zadań nie do wykonania jakimi szczycą się czasami ich południowi sąsiedzi, jeśli chodzi o wina w kolorze róż, znaczy czerwone.

tulipan (2009-08-25)
Bodega El Pimpi, Malaga (HISZPANIA)
Witam, dołączam zdjęcie z Bodegi El Pimpi z Malagi, miejsca ulubionego przez Picasa i nie tylko. Sławnych odwiedzających prosi się o dedykację i autograf na beczkach wystawionych w tejże bodedze. Zapomina się, przynajmniej na chwilę o zgiełku dnia codziennego, rozkoszując się niesamowitą atmosferą tego lokalu. Widać tam, że wiele sław upodobało sobie to miejsce, a i wino jest jakby lepsze ;) Co ciekawe, przed wejściem do El Pimpi siedzi "od zawsze" mężczyzna sprzedający drobne pamiątki, kartki itp. o którym wszyscy odwiedzający nie zapominają; może jest trochę podobny do Picasa?