Cesconi
Pocztówka z wakacji 2006
Costa de Caparica
Portugalia

Alk: %
Kolor: b
Ocena: 0
Nr 7210

sstar&let (2009-06-25)
Costa de Caparica (PORTUGALIA)
Nowy wątek mi się przyśnił! Pocztówka z wakacji. Tym bardziej, że wakacje tuż, tuż... co poniektórzy już nawet wrócili! Nie ważne, czy się było, czy się leci, czy też wspomina albo marzy... Ważne aby wakacyjnie i kolorowo się poczuć nawet jeśli siedzi się w biurze w środku wielkiego miasta... Rozpoczynam więc z portugalskiego wybrzeża... gdzie ludzie schodząc z plaży w barze tańczą salsę... do tego wino, Verdhe pijają jedynie niemieccy turyści i polscy winomani... a potem się krzywią;-) W tych rejonach króluje zwykle proste Castelao. Są różne, zapamiętałem to od Horacia. Castelao pasuje do miejsca, nawet dźwięczy podobnie: Costa de Caparica... A już niedługo, już za dni parę... przeniosę się nad inne wybrzeże... tym razem w okolicę Salonik...

zabka (2010-03-04)
Bloemfontein (RPA) Zycie tu dosc amerykanskie - znaczy najlepiej miec samochod, bo wszedzie daleko, a komunikacji miejskiej nie ma. Lokalnego kolorytu dodaje za to siec busikow, ktorymi porusza sie glownie czarna ludnosc - podobno dowioza wszedzie, tylko trzeba czekac, az sie taki busik napelni w 100%:) Mamy na szczescie wlasny samochod - nic specjalnego (Opel Corsa, ktory nie wyglada jak Opel Corsa z Europy, lecz raczej Opel Astra; zreszta Opel Corsa wystepuje tutaj rowniez w wersji pick-upa:) Ot, taki afrykanski model:)

Probujemy rozne wina (na razie raczej biale) , ale nie powiem, zeby jakies mnie powalilo (w takim pozytywnym sensie, straszne kwasiory - znaczy za duzo siarki uzywaja, fuj):), choc dzialaja podobnie jak europejskie:) Zobacze czerwone - moze wsrod nich uda sie znalezc cos fajnego. Natomiast ceny sa super - wszystkie w okolicach 7-20 zl (no prawie, jest kilka drozszych, ale te wyprobujemy pozniej, jak sie urzadzimy i nie bedziemy wydawac tyle kasy na pierdoly do domu:)
Z Bloemfontein pozdrawia Żabka i Riebiata.

sstar&let (2010-02-28)
Siena (TOSKANIA)
Fotka autorstwa Mdobro zatytułowana "Słoneczna Toskania":)

traore (2010-01-21)
Wineglass Bay (TASMANIA)
Zycie tutaj troche inne, ale w zasadzie priorytety podobne: zawsze dobrze wieczorem zasiasc w gronie znajomych i czas polknac luzna acz tresciwa rozmowa.

traore (2010-01-21)
Wineglass Bay (TASMANIA)
Ogladajac slynna tasmanska wineglass bay, pomyslalem o Was. Probowalem nawet nagrac przeslanie dla starwines, ale moj glos odbity zwalil mnie z nog na tyle, ze postanowilem dziadostwa nigdy i nigdzie nie upubliczniac (trzeba w koncu znac swoje slabe strony).

peyotl (2009-09-22)
Toskania (WŁOCHY)
Przysięgam, że to już ostatnia widokówka z wakacji... to kompulsywne... tam jest tak pięknie... Zarząd Lasu wybaczy...

peyotl (2009-09-15)
Certaldo Alto, Toskania (WŁOCHY)
Pozwalam sobie na jeszcze jedną widokówkę – widok Certaldo Alto (rodzinne miasto Bocaccia), a to pod pretekstem poprawki statystycznej, może ważnej tylko dla mnie, ale dla porządku: 11 win wypitych na miejscu, 27 przywiezionych, oraz 20 degustowanych w różnych miejscach: Máté (autor „Winnicy w Toskanii”, Santa Restituta pod Montalcino – wina głębokie, dźwięczne, robione z miłością, lecz zbyt beczkowe); sklepik przyklasztorny w Monte Oliveto Maggiore (wina robione przez mnichów; również świetna, bardzo gęsta oliwa); Enoteca Il Canto di Baccio (sympatyczna właścicielka; pierwsi, jak twierdzą, producenci „organic” w Toskanii, przeuroczy sklepik w Barberina Val d’Elsa); sklep Fattoria Castello di Monteriggioni (twierdza Monteriggioni - kilka wież i trzy uliczki, superkameralnie; Chianti Cl. Riserva ’97 i ’99 – ta młodsza smaczniejsza); Fattoria La Castellina (przy wjeździe do Castelliny od strony Sieny; dwa rodzaje Vin Santo, również znakomite IGT „z kija”!); Casanova di Neri (wysoka winiarska samoświadomość, staranność, poważna robota; wina znakomite, świetna równowaga; natomiast słynne Pietradonice i Cerretalto mniej do mnie przemówiły niż „zwykłe” Brunello. Wytwórni nie widać, bowiem trzy jej piętra są wkopane w ziemię). Postaram się o opisy w miarę otwierania kupionych butelek, bo to są wrażenia z biegu.

peyotl (2009-09-15)
Toskania, Chianti (WŁOCHY)
Tydzień w Toskanii, w sercu Chianti, 12 win spróbowanych na miejscu, 30 przywiezionych w bagażniku, największe wrażenie zrobiło na nas wino z dystrybutora po 2,5 euro za litr (chianti IGT, osobna notka zaraz)- ale wraz z nim miejsce na podium dla Brunello z Casanova di Neri.
Na zdjęciu - widok z murów San Gimignano.

sstar&let (2009-09-08)
Saint Louis Lake, British Columbia czy Alberta (KANADA)
Stara pocztówka, ale wspomnienie ciągle świeże. Jezioro Saint Louis nie jest co prawda tak urocze jak Moraine Lake (to tak jakby porównać Petrusa z DRC;), a wino w Kolumbii Brytyjskiej bywa co prawda nieznośnie kwaśne jeśli chodzi o wina białe, a zwykle ładnie zrównoważone, dalekie od alkoholowych potworków i przeambitnych zadań nie do wykonania jakimi szczycą się czasami ich południowi sąsiedzi, jeśli chodzi o wina w kolorze róż, znaczy czerwone.

marmaj (2009-09-06)
Opatijska Riviera (CHORWACJA)
To moja ulubiona część Chorwacji. Trochę tu więcej zieleni niż w Dalmacji, czego na tym zdjęciu akurat nie widać. Morze bajkowe, ale aby zejść do plaży z całym "ekwipunkiem" trzeba trochę wysiłku. Oczywiście można skoczyć bezpośrednio ze skały dostarczając emocji nie tylko sobie ale i innym plażowiczom (widziałem kilku śmiałków również z Polski). Wspaniałe miejsce dla osób lubiących nurkować; niekoniecznie ze specjalistycznym sprzętem. Okoliczne miasteczka to włoski charakter z domieszką secesji pamiątającej Franciszka Józefa. Podobno przechadzał się on nieraz z cesarzową Sisi nadmorską promenadą Opatii. Bywał tu również Marszałek Piłsudski. Wieczorem można nasycić oczy wspaniałym widokiem na pięknie oświetloną Rijekę i napić się wina z południowodalmatyńskiego półwyspu Peljesac, słynnego w świecie właśnie z doskonałego wina. Można też spróbować lokalnej ciekawostki jaką jest wino produkowane z suszonych winogron o nazwie Prosek.

sstar&let (2009-08-31)
Santoryn (GRECJA)
Na Santorynie osły i konie odgrywają ciągle swoją rolę. Nie tylko turystyczną. Sam widziałem jak przechadzały dumnie przechadzały się po deptaku;) W polu też pracują, to też widziałem. Jak w Colares. Nie jest aż tak trudno bo winogrona dość niskopienne. Walczą z wiatrem przyczepione do wulkanicznej skały. Tu krzak, tam drugi. Taka pełzająca winorośl. Owoców stosunkowo mało. Sucho wszędzie, gorąc wszędzie... co to będzie?

sstar&let (2009-08-27)
Agios Nikolaos, słoneczna Kreta (GRECJA)
Podczas kolacji wszyscy się kamuflowali i jak jeden mąż (i żona) pili różowe wino: a to Miramare, a to Calliga, choć białe by lepiej pasowało do kałamarnic, przynajmniej. Rano przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Ja przecież nie nazywam się Sherlock. Kamień z serca. Poszło telegrafem;)

sstar&let (2009-08-26)
Agios Nikolaos, Kreta (GRECJA)
Słoneczna Grecja. Na szczęście nie zawsze. Dramatyczniej czasem bywa. Sherlock by przy takiej pogodzie na pewno szukał mordercy. Przy obiedzie przyjrzałem się kto nie pija wina z kreteńskich kooperatyw: Pezy i Sitii. Podejrzane typki...

tulipan (2009-08-25)
Bodega El Pimpi, Malaga (HISZPANIA)
Witam, dołączam zdjęcie z Bodegi El Pimpi z Malagi, miejsca ulubionego przez Picasa i nie tylko. Sławnych odwiedzających prosi się o dedykację i autograf na beczkach wystawionych w tejże bodedze. Zapomina się, przynajmniej na chwilę o zgiełku dnia codziennego, rozkoszując się niesamowitą atmosferą tego lokalu. Widać tam, że wiele sław upodobało sobie to miejsce, a i wino jest jakby lepsze ;) Co ciekawe, przed wejściem do El Pimpi siedzi "od zawsze" mężczyzna sprzedający drobne pamiątki, kartki itp. o którym wszyscy odwiedzający nie zapominają; może jest trochę podobny do Picasa?

szymsien (2009-08-24)
Jarmark Dominikański, Gdańsk (POLSKA).
Dzięki Bogu mamy morze, jest przynajmniej gdzie uciekać. Na szczęście już po wszystkim. Nie bolało aż tak bardzo.