celeste (2010-02-17)
Pierwsze wino pite refleksyjnie to Viña Esmeralda od Torresa. Trochê moscatela, trochê gewurztraminera. Owoc, warzywo, trawa. Owoc. Znów warzywo. Nic, co mog³abym nazwaæ doskona³ym i wartym swojej polskiej ceny.
A jednak pite w gor±c± noc na miejskiej pla¿y w Barcelonie, w niezno¶nie dusznej atmosferze tajemnicy i grzechu absolutnego, zagryzane oliwkami z brudnego straganu, wry³o siê w moj± wêchowo-smakow± pamiêæ podobnie jak usta wspó³biesiadnika i dlatego, choæ niedoskona³e, bêdzie dla mnie zawsze wyj±tkowe. Usta wspó³biesiadnika tak¿e.
Witam.
wisbo (2010-02-16)
Moje pierwsze wino to byl Egri Bikaver, wegierskie, jedyne dostepne wtedy na polskim rynku. Pilo sie jedna butelke w dziesiec osob, to byly inne czasy...
Carpediusz, jesli bedziesz ponownie czytal te komentarze, odezwij sie na moj prywatny adres, ciekawi mnie twoja praca magisterska, nawet jesli jeszcze ja piszesz. Od paru lat zajmuje sie winem od strony jezykoznawczej (hiszpanski, angielski, polski).
carpediusz (2010-02-10) 


Witam sserdecznie,
to w³a¶nie oko³o rok temu szukaj±c informacji o polskich winach i winnicach (wreszcie koñczê pisaæ mgr o perspektywach odrodzenia winiarstwa w Polsce) znalaz³em sskarbnicê wiedzy w postaci sstrony z opiniami szanownych degustatorów (liczba wpisów widniej±ca na ramce wynosi³a wówczas 7000), choæ raczej o winach z pozosta³ych krajów Europy i Nowego ¦wiata. W miêdzyczasie zarejestrowa³em siê i doda³em kilka swoich komentarzy.
Niestety wci±¿ nie prowadzê notek degustacyjnych, a i ostatnio nie co dzieñ tu zagl±dam (poch³on±³ mnie temat young- i oldtimerów:), ale w t± mro¼n±, lutow±, bezsenn± noc (w pracy) postanowi³em wreszcie zostawiæ ¶lad po moim pierwszym winie: Nie bêdê oryginalny pisz±c, ¿e pierwszym winem jakie pamiêtam by³o (powsta³e w 1991) roku wino owocowe, ale darzê je szacunkiem dla twórcy - mojego Ojca (pomaga³em je nawet robiæ - wsypuj±c porzeczki, wi¶nie oraz cukier do sporego g±siora stoj±cego wtedy na balkonie) - do niedawna smakuj±ce jak porto (trudno powiedzieæ, czy tak bardzo zmieni³o siê moje postrzeganie smaków, czy tak nagle wino straci³o wszelkie swoje w³a¶ciwo¶ci smakowe).
A etap próbowania win wybieranych z wiêksz± ró¿norodno¶ci± szczepow± i geograficzn± (po czasach okazyjnych zakupów nie wybrednych wyrobów masowych dostêpnych w sklepach typu "osiedlowy") rozpocz±³ siê bodaj od podró¿y stopem po Portugalii we Wrze¶niu 2008 roku. Mieli¶my wówczas z moj± drug± po³ow± przyjemno¶æ poznawania smaków tego niesamowitego kraju, serdeczno¶ci ludzi go zamieszkuj±cych, których poznali¶my i butelek wspólnie z nimi otwartych.
Najbardziej zapad³ nam w pamiêci wieczór w ujmuj±cym charakterem domu naszej znajomej (nieopodal malowniczego Obidos) kiedy to w towarzystwie kolejnych pyszno¶ci, które w sobie tylko znany sposób przyrz±dza³a dane nam by³o skosztowaæ alente¿añskiego wina z Quinta Do Mouro - Alento (http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.neoncactuswines.com/wp-content/uploads/2008/12/alento.jpg&imgrefurl=http://www.neoncactuswines.com/%3Fcat%3D33&usg=__MkhSoRb7i32kMM45Np0NOTSFeOU=&h=200&w=82&sz=8&hl=pl&start=1&um=1&itbs=1&tbnid=pu6GzfZ6aPa_rM:&tbnh=104&tbnw=43&prev=/images%3Fq%3Dalento%2Bwine%26ndsp%3D18%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26sa%3DG%26um%3D1 - niestety nie potrafiê skróciæ tego

fonfi (2010-02-03)
Pierwszego wina nie pamiêtam, kto by pamiêta³... :) Moja przygoda z winem tak na prawdê dopiero siê pewnie zaczyna. Pamiêtam natomiast wino, które po pierwszym ³yku, spowodowa³o ¿e chcia³em wiêcej... i tak mi ju¿ zosta³o. By³o to przywiezione z jakiego¶ wyjazdu s³u¿bowego na Litwê, mo³dawskie wino Talisman Ljubvi. Oczywi¶cie pewnie nigdny bym na nie nie trafi³ - dosta³em je po prostu w prezencie, za co darczyñcy jestem dozgonnie wdziêczny. Niestety wina mo³dawskie s± u nas rzadko¶ci± (albo ja rozgl±dam siê nie w tych miejscach co trzeba), wiêc nie mam wielu okazji do rozkoszwania siê Talismanem. Za to ciekawe s± reakcje sprzedawców - na moje pytanie czy dostanê wino "Talisman", najczê¶ciej w pierwszym momencie s³yszê: "TANICH win u nas nie ma..." - faktycznie nazwa niczym z pó³ki za 4PLN, ale smak zdecydowanie bogatszy.
jazzon (2009-11-25)
Moje pierwsze wino, które wytworzy³o zal±¿ek ciekawo¶ci, podwaliny pod przysz³e poszukiwania fascynacji i polowania na winny ¶wiêty Grall, wypi³em w dosyæ niecodziennych okoliczno¶ciach. Pracowa³em na trasie koncertowej Mike'a Stern'a i po koncercie we Wroc³awiu, w garderobie zosta³o du¿o wina i francuskich serów ple¶niowych. Organizator koncertu urz±dzi³ tam ma³± degustacjê/przek±skê. Instruowany przez niego roztar³em na podniebieniu kawa³ek zgni³ka, po czym zala³em go winem i powoli prze³kn±³em. Mój entuzjazm po tym zabiegu by³ mocno stonowany, co nie usz³o uwadze Klekota (tego organizatora). Pamiêtam jego s³owa jak dzi¶: "Poczekaj Jazzon, zatêsknisz za tym w hotelu!" Mia³ racje...