taser&let (2010-04-16)
Dopiszê i tu (wszak po to ten w±tek) przedstawienie siê Tasera (to piszê ja let): Witam wszystkich! Wcze¶niej pisa³em ju¿ ma³± notkê o Egri Bikaverze od Gala Tibora z Wêgier i niekulturalnym by³oby siê nie przedstawiæ. Na wina wêgierskie natkn±³em siê parê lat temu w dosyæ dziwny sposób. Aby zyskaæ obraz ca³ego zdarzenia muszê dodaæ, ¿e jestem motocyklist± i bardzo lubiê podró¿owaæ. Wtedy pad³o na Wêgry jako, ¿e mam tam trochê rodziny i ju¿ w dzieciñstwie mi siê bardzo podoba³ ten kraj. Do tamtego lata z winami nie mia³em du¿o do czynienia. Wracaj±c jednak do mojej historii, by³em w drodze do Egeru. Porusza³em siê g³ownie drogami krajowymi, poniewa¿ na autostradach wieje straszn± nud± i monotoni±. Jakie¶ 50 km przed samym miastem, z³apa³em gumê w jakie¶ mie¶cinie i nie za bardzo wiedzia³em co ze sob± zrobiæ. Zaczê³o siê od szukania wulkanizatora, którego znalaz³em w koñcu po 45 min. Jako¶ siê dogadali¶my na migi, trochê ³aman± angielszczyzn± i niemieckim. Okaza³o siê i¿, ów wulkanizator posiada polskie korzenie, poniewa¿ jego babka ze strony ojca by³a polk±. Po szybkiej naprawie opony chcia³em ruszaæ w drogê jednak Zoltan, zaproponowa³ ¿e przenocuje mnie w namiocie w ogródku. Pocz±tkowo chcia³em odmówiæ, jednak po zapewnieniach, ¿e ma co¶ specjalnego i zwa¿aj±c na pó¼n± porê, przysta³em na ofertê. Okaza³o siê ¿e Zolii posiada ma³a piwniczkê i co¶ tam sobie uprawia. Poczêstowa³ mnie swoj± w³asn± kadark± i co najdziwniejsze, posmakowa³a mi. Od tego wydarzenia zaczê³a siê moja przygoda z winami, a roadtrip zamieni³ siê w podró¿ po winnicach wêgierskich do których wracam co roku i co roku odkrywam nowe. Nie tylko te znane i renomowane, ale równie¿ te ma³e i amatorskie.
greg (2010-03-29)
Hm... moje pierwsze, to nie pamietam, ale pierwsze od ktorego zaczalem interesowac sie i zasmakowalem w winach to byl jakis czerwony burgund od bouchard pere et fils, ale nie jakis grand czy premier kri hehehe, zreszta ciekaw jestem o ile i jak sie rozni taki ichni grand czy premier od "zwyklego" ichniego skupowanego burgunada hehe (poza cena oczywiscie)... bylo to kilka lat (win) temu,
teraz nie umiem juz sobie wyobrazic dobrego jedzonka, ale i rowniez solo, bez winka ;)
jacek/maxredaktor (2010-03-19)
Swoje pierwsze prawdziwe wino wypi³em na pocz±tku lat 90. By³o to czerwone wino z Bordeaux, które moi rodzice dostali w prezencie. Dzi¶ nie pamiêtam jak mi smakowa³o, pamiêtam za to, ¿e zosta³o otwarte z wielkim pietyzmem jako ¿e by³ to produkt kojarz±cy siê z wielkim ¶wiatem. Bo Bordeaux to w koñcu Francja elegancja :) Teraz wydaje mi siê, ¿e siê pewnie ostro wszyscy krzywili¶my, nieprzyzwyczajeni do win wytrawnych. A teraz? Teraz to ja bez wina ¿yæ nie mogê :)
celeste (2010-02-17)
Pierwsze wino pite refleksyjnie to Viña Esmeralda od Torresa. Trochê moscatela, trochê gewurztraminera. Owoc, warzywo, trawa. Owoc. Znów warzywo. Nic, co mog³abym nazwaæ doskona³ym i wartym swojej polskiej ceny.
A jednak pite w gor±c± noc na miejskiej pla¿y w Barcelonie, w niezno¶nie dusznej atmosferze tajemnicy i grzechu absolutnego, zagryzane oliwkami z brudnego straganu, wry³o siê w moj± wêchowo-smakow± pamiêæ podobnie jak usta wspó³biesiadnika i dlatego, choæ niedoskona³e, bêdzie dla mnie zawsze wyj±tkowe. Usta wspó³biesiadnika tak¿e.
Witam.
wisbo (2010-02-16)
Moje pierwsze wino to byl Egri Bikaver, wegierskie, jedyne dostepne wtedy na polskim rynku. Pilo sie jedna butelke w dziesiec osob, to byly inne czasy...
Carpediusz, jesli bedziesz ponownie czytal te komentarze, odezwij sie na moj prywatny adres, ciekawi mnie twoja praca magisterska, nawet jesli jeszcze ja piszesz. Od paru lat zajmuje sie winem od strony jezykoznawczej (hiszpanski, angielski, polski).
carpediusz (2010-02-10) 


Witam sserdecznie,
to w³a¶nie oko³o rok temu szukaj±c informacji o polskich winach i winnicach (wreszcie koñczê pisaæ mgr o perspektywach odrodzenia winiarstwa w Polsce) znalaz³em sskarbnicê wiedzy w postaci sstrony z opiniami szanownych degustatorów (liczba wpisów widniej±ca na ramce wynosi³a wówczas 7000), choæ raczej o winach z pozosta³ych krajów Europy i Nowego ¦wiata. W miêdzyczasie zarejestrowa³em siê i doda³em kilka swoich komentarzy.
Niestety wci±¿ nie prowadzê notek degustacyjnych, a i ostatnio nie co dzieñ tu zagl±dam (poch³on±³ mnie temat young- i oldtimerów:), ale w t± mro¼n±, lutow±, bezsenn± noc (w pracy) postanowi³em wreszcie zostawiæ ¶lad po moim pierwszym winie: Nie bêdê oryginalny pisz±c, ¿e pierwszym winem jakie pamiêtam by³o (powsta³e w 1991) roku wino owocowe, ale darzê je szacunkiem dla twórcy - mojego Ojca (pomaga³em je nawet robiæ - wsypuj±c porzeczki, wi¶nie oraz cukier do sporego g±siora stoj±cego wtedy na balkonie) - do niedawna smakuj±ce jak porto (trudno powiedzieæ, czy tak bardzo zmieni³o siê moje postrzeganie smaków, czy tak nagle wino straci³o wszelkie swoje w³a¶ciwo¶ci smakowe).
A etap próbowania win wybieranych z wiêksz± ró¿norodno¶ci± szczepow± i geograficzn± (po czasach okazyjnych zakupów nie wybrednych wyrobów masowych dostêpnych w sklepach typu "osiedlowy") rozpocz±³ siê bodaj od podró¿y stopem po Portugalii we Wrze¶niu 2008 roku. Mieli¶my wówczas z moj± drug± po³ow± przyjemno¶æ poznawania smaków tego niesamowitego kraju, serdeczno¶ci ludzi go zamieszkuj±cych, których poznali¶my i butelek wspólnie z nimi otwartych.
Najbardziej zapad³ nam w pamiêci wieczór w ujmuj±cym charakterem domu naszej znajomej (nieopodal malowniczego Obidos) kiedy to w towarzystwie kolejnych pyszno¶ci, które w sobie tylko znany sposób przyrz±dza³a dane nam by³o skosztowaæ alente¿añskiego wina z Quinta Do Mouro - Alento (http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.neoncactuswines.com/wp-content/uploads/2008/12/alento.jpg&imgrefurl=http://www.neoncactuswines.com/%3Fcat%3D33&usg=__MkhSoRb7i32kMM45Np0NOTSFeOU=&h=200&w=82&sz=8&hl=pl&start=1&um=1&itbs=1&tbnid=pu6GzfZ6aPa_rM:&tbnh=104&tbnw=43&prev=/images%3Fq%3Dalento%2Bwine%26ndsp%3D18%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26sa%3DG%26um%3D1 - niestety nie potrafiê skróciæ tego

fonfi (2010-02-03)
Pierwszego wina nie pamiêtam, kto by pamiêta³... :) Moja przygoda z winem tak na prawdê dopiero siê pewnie zaczyna. Pamiêtam natomiast wino, które po pierwszym ³yku, spowodowa³o ¿e chcia³em wiêcej... i tak mi ju¿ zosta³o. By³o to przywiezione z jakiego¶ wyjazdu s³u¿bowego na Litwê, mo³dawskie wino Talisman Ljubvi. Oczywi¶cie pewnie nigdny bym na nie nie trafi³ - dosta³em je po prostu w prezencie, za co darczyñcy jestem dozgonnie wdziêczny. Niestety wina mo³dawskie s± u nas rzadko¶ci± (albo ja rozgl±dam siê nie w tych miejscach co trzeba), wiêc nie mam wielu okazji do rozkoszwania siê Talismanem. Za to ciekawe s± reakcje sprzedawców - na moje pytanie czy dostanê wino "Talisman", najczê¶ciej w pierwszym momencie s³yszê: "TANICH win u nas nie ma..." - faktycznie nazwa niczym z pó³ki za 4PLN, ale smak zdecydowanie bogatszy.