tulipan (2009-08-22)
Witam. Co roku maszeruję szlakiem Camino de Santiago i zawsze udaje mi się coś znaleźć ciekawego. Ciekawe w moim mniemaniu to takie wino, którego stosunek ceny do jakości i smaku, a przede wszystkim do własnego gustu, jest najkorzystniejszy. Fajnie jest, gdy idąc Camino na drodze spotykasz pomiędzy winnicami bodegę wiejską i właściciela, który jest pasjonatem wina... Zdarzało mi się to często, a wielogodzinne "rozmowy", bo mój hiszpański jest na etapie nauki, kończyły się degustowaniem prawie wszystkiego, co można było spróbować.
Dzięki tym marszutom po Hiszpanii poznałem wiele ciekawych win lokalnych, które często zamawiam internetem, a spedycja dostarcza mi to do domu. Zwykle jest to 250 kg wina na palecie, bo wynegocjowałem korzystną cenę na taką masę spedycyjną. Jest to około 150 butelek. Tutaj przy okazji; często sprzedawcy win na pytanie, dlaczego cena tego wina u nas tak znacznie odbiega od cen w Europie, odpowiadają, że to akcyza. Ja nie posiadam koncesji na handel alkoholem, więc do któregoś momentu nie wiedziałem ile to jest; teraz, gdy zapłaciłem to serdecznie się uśmiałem, bo chodzi o naprwadę grosze, tj. trochę ponad jedną złotówkę za butelkę. Ponadto wino integruje, szczególnie nacje południowe, które o winie mogą długo rozmawiać. Każda moja podróż, a jestem globtroterem, więc okazji jest sporo, ma w swoim programie obowiązkowo kontakt z lokalnym winem, co niekiedy kończy się różnie. Tak było między innymi w Peru, gdzie deptałem w betonowych kadziach świeże grona, popijając pisco...efekt po pomieszaniu pisco z sokiem świeżo deptanych gron, był piorunujący ;) Jednak tradycje winiarskie w Peru są małe, to i wina narazie nie należą do win klasowych, chociaż widać intensywne nasadzenia na nowych winnicach, szczególnie rejon Ica i Pisco. Do Chile i Argentyny im bardzo daleko, gdzie widać już dłuższą tradycję i wpływy portugalskie i hiszpańskie. O winach z innych regionów świata napiszę później, a szczególnie o tradycji picia win w nowych regionach, gdzie do tej pory pito bardzo mało i rzadko. Tutaj ciekawym przykładem są Indie i Chiny.
Pozdrawiam
rurale (2009-08-20)
No fakt. Nie jest u nas najlepiej, ale coś zawsze uda się znaleźć. Z Bierzo rzeczywiście kiepsko. Star jednak nie dał za wygraną i kilka butelek udało się tu opisać. Oferta z Ruedy raczej marna, choć to trochę dziwne, bo wina stosunkowo tanie i niezobowiązujące:) Najlepiej ma się Galicja, a kilku importerów ma w swojej ofercie dobre butelki. A Ty? Kupujesz tu, czy tam na miejscu? Pozdrawiam. A propos „bez końca”. W końcu po to jest ta strona żeby dać powód do jakiegoś początku:) Spróbuj. Namawiam. W imię wyższej idei:)
tulipan58 (2009-08-20)
Rurale, dzięki za zaproszenie; pijam wina, staram się je poznawać i mogę czasem podzielić się moimi spostrzeżeniami. Tak jak każdy mam swoje ulubione regiony; Europę dzielę na linii południowej Toskanii i wina od tej lini na południe są dla mnie zbyt "słodkie". W Hiszpanii oprócz uznanych regionów bardzo lubię ekperymentować z mniej znanymi, szczególnie u nas regionami, takim moim odkryciem jest Navarra ze swoim Chardonay, Toro z ciekawymi czerwonymi winami, i co ważne, w dobrych cenach. Bardzo mało u nas jest w ofercie szczepu Mencia,
która jest z rejonu Bierzo, a także białe Verdejo i Albarino, które w lecie ze swym owocowym smakiem i pięknym limonkowatym zapachem, bardzo pasują do świetnych galicyjskich dań. O winach mogę bez końca....
Pozdrawiam
tulipan58 (2009-08-01)
W Hiszpanii, która ma większe tradycje picia wina, szczególnie w płd. Andaluzji i nie tylko, pija sie Vino de Verano /wino letnie/ podawane w lokalach w wysokim szkle /szklanka/ z lodem i plasterkiem limonki na brzegu szklanki. Odbierałem to jako profanację, ale jak ktoś wcześniej opisał, iż cienkie może być jeszcze cieńsze... smakuje w upał bardzo dobrze, a przede wszystkim gasi pragnienie. Mają tam też zwyczaj mieszania wina z ich lokalną lemoniadą marki Kas, co jest jeszcze lepsze na upał.
Zdarzało mi się już pić koniak z lodem, whisky z ciepłą wodą, białe wino z podstawki pod szklankę /to takie moje skojarzenie, choć była to oryginalna miseczka porcelanowa/ i siorpało się wino galicyjskie, które rzeczywiście smakowało inaczej niż z normalnego szkła.