mikpaw (2009-07-13)
Mus patriotyczny - bodajże Frederic Chopin;) Co do wina białego to ja próbowałem tylko w eliminacjach, bez potrawiny, ale żona mówi, że do ryby było ok. Natomiast Chianti dobre, dobre. Ani niezakwaśne, bardziej taniczne było. Ale może to doniosła chwila sprawiła, że było takie jak sobie wyobrażałem, a nie takie jakie było. Ale nie, było bardzo super (jak dla mnie).
sstar&let (2009-07-13)
Gratulacje! A cóż to za mus z Francji? Cremant? Shery świetny pomysł. Całe wesele można by na nim oprzeć;) Można by do zupy też dać wytrawne sherry, potem coś lekko słodkiego, a na koniec ulepek. co do innych win to A czy nie było tak, że Kumala okazała się za mało kwaśna (i świeża do potraw, solo sobie wyobrażam z łatwością), zaś Chianti za kwaśne (do potraw dobre ale solo nie bardzo)?
mikpaw (2009-06-03)
W temacie wedding wine, ale tak troszkę nietypowo. Przyjdzie mi się żenić niebawem i chciałem w restauracji "świadomie" dobrać wina do posiłków. No i na początek (w
ramach poligonu doświadczalnego) na "zapoznanie" rodziców i przyszłych
teściów szukałem dość długo odpowiedniego wina. Trochę poczytałem i
nie mogłem uwierzyć, że wina aż tak się różnią (bo przecież dotychczas
świat dzielił się na wina białe i czerwone, ewentualnie słodkie i
"niesłodkie";)), i zacząłem w ramach skromnych możliwości próbować. I
wciągnęło. Obiad się udał, a wino smakowało wyśmienicie. (przynajmniej
mi i narzeczonej). No a teraz jakoś to wino w restauracji wybrałem, zobaczymy jak
się skończy wszystko, w zderzeniu z gośćmi niebawem :) Dodam tylko, że niestety tego w lokalu nie mają...