sstar&let (2010-01-02)
Też go nie lubię, piję póki co to co lubię czyli Rieslingi, nawet od Jaworka się odważyliśmy, ale jak mnie kto poczęstuje starym Malbekiem z Cahors albo z Bodegi Weinert, podobno kiedyś świetne, to nie wyleję ukradkiem jak Giorgio u Rosich, a odważnie wypiję:-)
sstar&let (2010-01-01)
Po przeczytaniu ostatniej notki MKonwickiego (Malbec Viu Manent) przypomniałem sobie, że w ramach odkłamywania i przełamywania uprzedzeń postanawiam się w roku 2010 przekonać do Malbeca, najlepiej, bo trudniej, do argentyńskiego. Jak już Grenache pokochałem, następnym krokiem wydaje się Malbec:) Weinert może pomoże;)
sstar&let (2009-12-29)
Konsternacja mówisz? To dość łatwe:-) Wpadnij do Turka we Wiedniu i kup sobie to wino;-) Konsternacja murowana! A co do hiszpańskich gwiazd to z chęcią Pingusa bym spróbował, zamiast l'Ermity (choć Winoman twierdził, że jednak l'Emita lepsza) bo Quinta de Sardonia Sissecka zrobiła w tym roku na mnie wrażenie! Na tyle duże abym kupił butelkę, może w Sylwestra otworzymy, kto wie? Z Amerykanów to chciałbym Montebello, ew. Zina od Heleny Turley, 18% najlepiej, aby przejść na drugą stronę mocy i nocy;-)
sstar&let (2009-12-28)
Zapraszam do zwierzeń z noworocznych postanowień, planów i obietnic. Szczególnie tych, których nie zamierzamy spełnić;-) O marzeniach i zwidach ciągle można też tu pisać:-) Ja jak Deo z Pinotem, chcę przekonać się do Grenache, które już mi dało się poznać w 2009 ze swej lepszej strony. Obiecuję też pić tyle Prioratów, iloma mnie poczęstują;-)