Cesconi
Choya Silver Choya Umeshu GmbH

Niemcy

Cena: 32
Alk: 10,00%
Kolor: b
Ocena: 4
Nr 8576
www.choya.de

jazzon (2009-11-24)
Wino do sushi, podobno podawane masowo w sushi barach. Białe, słodkie wg etykiety "z aromatem japońskiego owocu Ume" wg sprzedawcy śliwkowe, mi smakowało posłodzonym zielonym jabłuszkiem z bliżej nieokreślonym dodatkiem. Do sushi sprawdzało się bardzo fajnie, nie miałem czasu na mocne schłodzenie więc serwowałem z kostką lodu w kieliszku. Smak mocny, bukiet mocny, wino intensywne na tyle, że po 2 czy 3 lampce wymiękłem, po prostu przesterowało mi kubki smakowe - miałem dosyć, nie skończyliśmy z żoną butelki. Kupiona przeze mnie butelka miała pojemność 1/2 litra, sprzedawca polecał kupno 10L baniaka z kranikiem - wychodzi 2 razy taniej, dobrze, że się nie skusiłem, musiałbym robić sushi codziennie przez miesiąc :) Generalnie polecam, robi swoje, aczkolwiek nie wyobrażam sobie go bez towarzystwa skośnookiej rybki. @Centrum Wina

pinkas (2010-02-22)
Może i pasuje do suchi, ale jako wegetarian, nie mam jak spróbować tego połączenia. Może to i lepiej?

pinkas (2010-02-22)
Naprawdę lubię śliwki pod wieloma postaciami- najbardziej chyba w konfiturze, dlatego pełen nadziei zakupiłem butelkę tak polecanej przez wielu znajomych japońskiej śliwki. Pierwszy zgrzyt przeżyłem jak zobaczyłem Germany (nie żebym coś miał do Niemców), drugi (bardziej drastyczny był po "włożeniu" nosa do butelki. Zamiast oczekiwanej śliwki poczułem... jabłka (jak mam być szczery to razem z nutą pigwy). Nic to, w smaku będzie lepiej, pocieszałem się. Niestety! Przypomniał mi się smak gum a la turbo lub żelowych miśków z dzieciństwa (haribo). Jak bym to wino nazwał "plastikowe" i "tipsowe", aż do bólu! Do tego na drugi dzień bolała mnie od niego głowa, więc wolę nie wiedział czego do niego dodają. Jak dla mnie porażka na całej linii- jedynie butelka i etykieta w miarę, dlatego daję słabą czwórkę. @Jim Opole

sstar&let (2010-02-16)
Małże Świętego Jakuba na deser z Prosecco, zamiast muszli pergamin;) Danie główne mule (jak to się zwie po polsku?) po marynarsku, jak lubię ja i Polacy: byle dużo i prosto! A jak smacznie przy okazji to tym lepiej;) @Angelo, Łódź

sstar&let (2010-01-04)
O rybach takich jak: labraks czy lucjan
ciekawie i zajmująco choć w innym kontekście;-) W życiu nie jadłem.

sstar&let (2009-12-22)
Fino rozumiem, że do śledzia? A do innych ryb?

mkonwicki (2009-12-22)
Fino?

sstar&let (2009-12-22)
Wino do śledzia! W rybnym wątku może polecę moje ostatnie odkrycie: negrette z fronton o niskim poziomie tanin i kwasu (co innego tłusty halibut), ciut słodyczy do słonego dość, lekko korzennego, w oleju (nie miałem na to wpływu) śledzia. Myślę, że bożole też by się nadało, ale nie nadmiernie kwasowe, ani broń Boże beczkowe. Może Schiava? Bo to, że szampan czy inny mus zawsze pasuje do każdego prawie śledzia to wiadomo:)

Macie jakieś inne świąteczno rybne propozycje?

wein-r (2009-11-30)
Okoń morski. A sosik był super!

sstar&let (2009-11-30)
A tak wyglądała ryba.

sstar&let (2009-11-30)
Tym razem sama ryba, bez owoców, choć z warzywami;) Jaka? Nie wiem:( Małomówna jakaś taka była. Leżała obok więc pstryknąłem. W Enotece Polskiej serwują, niezła nawet. Tak na szóstkę, z plusem;) Do win z Santorynu dobrze pasowała, choć chyba lepiej do Aidani niż Assyrtiko.

sstar&let (2009-11-28)
Ryba i człowiek II. Po powrocie z Erazmusa.

mdcc (2009-11-27)
Papuga - tak się nazywała ryba, którą dziś jadłem w Galerii Bali. Nie wiem czy taka ryba istnieje czy to tylko lokalna/zlokalizowana nazwa innej ryby. Była smaczna choć nieco nijaka... z resztą większości pozostałych ryb z karty też nie kojarzyłem (może poza solą i barakudą)

rurale (2009-11-27)
Ryba i człowiek. Pewnie z Erasmusa.

sstar&let (2009-11-27)
Miruna jest jadalna, jak mamy wybrać między pangą, tilapią i solą, wybieramy mirunę. Ale to tu w Łodzi. Nad morzem jadamy jeszcze spręzystą ke(a)rgulenę. Zupełnie zaś nie kojarzę jaki jest karmazyn. Nad morzem też serwują (sic!) okonia Nilowego:) Nie wiem skąd, bo chyba nie z Nilu;) Sandaczem zajadają się wszyscy w Bziku, ale może to kwestia dobrego sou ziołowego, my bierzemy łososia, dobrego dla zwulgaryzowanych mas i co ważniejsze bez sosu, choć z tłustością też mało win zagra. Pstrąg w migdałach bywa niezły, ale zachwyciliśmy się ostatnio nad Gardą mutantem: łososiopstrągiem, więcej masy niż u pstrąga, ale też dość delikatny. W folii z ziołami był przepyszny. A co powiecie na świeże! ostrygi, przepijane szampanem? Ja mógłbym tylko przepijać, bo połknąć tego gluta nie dałbym rady. Jadłem jednak kiedyś zapiekane i były pyszne! Daleko od domu. Najlepsze owoce morze jadłem zaś na jakiejś zapadłej wiosce na wyspie lotniskowej (ale z dala od lotniska!, bliżej Buddy;) koło Hong Kongu. Diabeł mówił dobranoc, morze mówiło dzień dobry, krab zaś mówił smacznego...


Wina Choya Umeshu GmbH:
Choya Silver