mkonwicki (2010-03-06) 



Trzyma się! Owoc jest, taniny też, kwas obecny. Świetne, poukładane, super połączenie treści z lekkością, aromatyczności z pełnością itd., mogę więcej takich głupoty wypisywać, po prostu dam siedem.
mdcc (2010-03-06) 


Cóż... butelka słabawa, korek całkiem przemoczony i bałem się, że będzie madera. Po otwarciu uderzyły razem skóra i herbata... nadal się bałem, po rozlaniu do kieliszków (ok 2h po otwarciu) było lepiej, ciekawiej, pełniej... uśmiechnąłem się w duchu i pomyślałem, że dziwak jestem... może nie arszenik i stare koronki, ale co świr to świr... kupiłem to wino z dość mocnym przekonaniem, że będzie już schodziło. Chciałem jednak spróbować oldskulowego bordosa zanim świat się skończy... prawie zdążyłem.
mdcc (2010-03-07)
Dobre pytanie... sam się zastanawiam... To jest inna struktura wina. Mniej świeżego soku porzeczkowego a więcej szypułek i drewna.. ale nie słodkiej beczki tylko takiej cedrowej dechy. Tyle, że ta decha nie razi, raczej rozpływa się w ustach. To chyba mnie najbardziej zadziwiło. I to, że przy braku owocu w nosie czuć go było w ustach, choć dominował zimny grafit i ta gładziutka decha. Więcej nie napiszę bo mnie Deo i GP obśmieją - więc zanim się już zamknę to podsumuję, że dla mnie zawsze piękno bordosów polegało na niemożności ich opowiedzenia.
peyotl (2010-03-07) 



"Jest piękne jak dojrzała kobieta... jest jak czterdziestosiedmioletnia BB", powiedziałem. Morelino skorygował, że raczej wolałby Romy Schneider. Zgodziłem się (choć ona żyła tylko lat 44). W domu czytałem długo o filmie Sauteta "Okruchy życia" z Nią i Piccolim. Film z 1970, ale mogliby je pić, zanurzeni w egzystencjalistycznej rozmowie...
Wino przechodzi przez smugę cienia, ale nie narzekałem na utlenienie i takie tam, ani przez chwilę, nie miało to znaczenia. Liczyła się tajemnica, kiełkujące zrozumienie, czym może być Bordeaux. Pazury już przytarte, wino miękkie, pluszowe... jesienne liście... żurawiny (a może klucz żurawi... czy to już kicz? - a co mnie to obchodzi...), coś kwiatowego (czy to nie perfumy BB?). Okruch życia, tak cenny - aż nie chciało sie pytać o cenę... (w końcu spytałem, ale i tak jej nie poznałem - i dobrze).
