Uczucia mam mieszane. Jak Markiz, więc nie będę się powtarzał. Co się naczekałem to moje, ale takie losy Polaka na uchodżstwie. Mimo, że od lat mieszkają w Paryżu czują się obywatelami drugiej kategorii. Równość i braterstwo... wolne żarty.
Wracając do wina, to podejść było kilka:
1) Piękna owocowo (malina jak dziewczyna, czy odwrotnie;) herbatnikowa nuta. Kolor jasny wiśniowy, lekko buraczkowy. Owocem pachnie. Nie dane było mi spróbować, kieliszek cudzy, wino wyniuchane;) Za zapach szóstka z plusem!
2) Doczekałem się. Choć czekałem na własną prośbę, to jednak godzina w plecy. Spóźnili się. Wszyscy. Bettane najbardziej, Aubert de Villaine nieco tylko. Śnieg zaskajuje nie tylko polskich drogowców. Mogłem spróbować, posmakować, wreszcie! Nalali jednak za mało, ot równość;) A wino, leciutkie, takie sobie. Piórkiem pisane, choć owoc niezły. Jakaś zła nuta się plącze. Kałużowa jakby, a może plastikowo/kwiatowa. Herbatniki po chwili, do schrupania;) A wino do wypicia, bez mecyj i oglądania się na cenę (z Lavinii pamiętam, to chyba najtańsze DRC, można się zrzucić ale nie na ten rocznik, poprzedni to co innego!) Ocena szóstka z minusem.
3) Powrót do wina po minidekantacji w kieliszku. Ciągle herbatnikowo, ale i owocu sporo w aromacie. W posmaku jednak ciągle ta dziwna kalużowo/słodko lakierowa nuta. Jednak fajne, choć delikatne. Ocena pięć na sześć.
4) Ostatni łyk. Po Romanee Conti słabiutkie, ale posmak owocowy. Piątka.
Wybij sobie chłopie drogie wina od uznanych producentów w słabych rocznikach. Chyba, że Niemcy je robią jak w Clos de Lambrays;) Im zawsze dobre wychodzi. A wino to z E w nazwie *jak proszek* owoc ma fajny, ale miłośnicy przaśności powiedzą: co to za cienkusz? Będą mieli rację. W takich winach trzeba się rozmiłować, albo wypić flaszkę!
Bettane chwali kolejny 2007 rocznik za aromat kwiatowy i zwiewny, ale krytykuje pewne rozmycie. Daje 16,5/20. Siódemka była jednak słabsza i lżejsza niż poprzednie roczniki. @Grains Nobles