monty (2010-02-05)
Olivier Humbrecht od bodajże 2001 roku oznacza swoje wina dodatkowym indeksem, który można w sumie nazwać indeksem poziomu słodyczy łączącym w sobie zależność pomiędzy kwasowością, słodyczą i alkoholem. Oznaczenie to znajduje się na etykiecie bezpośrednio pod poziomem alkoholu i zamyka się w skali od 1 do 5, np. indice 4, gdzie 1 oznacza wino technicznie wytrawne lub smakujące jak wytrawne
2. nie jest technicznie wytrawne, jednak słodkość nie pojawia się w trakcie degustacji, choć niektórzy mogą wyczuć na finiszu pewną krągłość
3. półsłodkie, zwłaszcza za młodu, w miarę starzenia słodycz powinna się wtapiać (zanikać)
4. słodkie
5. bardzo słodkie, w zasadzie przypominają Vendange Tardive, ale nimi nie są ze względu na brak borytris na gronach
Rzeczone Pinot Gris VV 2007 zostało oznaczone indeksem 5. Jak mówił o tym roczniku Olivier (a sam uważa go za znakomity), był nietypowy, bo zwykle na tych gronach nie pojawia się szlachetna pleśń (jak tweirdzi, stare krzewy, w tym wypadku średnia to 62 lata, są bardziej odporne na szlachetną pleśń, jednak w 2007 było całkiem odwrotnie i sporo szlachetnej pleśni na gronach się pojawiło, co spowodowało, że wino wyszło w stylu VT, jednak nie jest winem deserowym w sensie technicznym, dlatego zostało oznaczone "piątką". Dla przypomnienia wino zawiera 85 g/l cukru resztkowego. Także w sumie jest to wino słodkie, ale nie deserowe, dlatego stanęło w szranki jako po prostu wino białe.
sstar&let (2010-02-04)
Rozumiem o co Ci chodzi, bo ostatnio mieliśmy podobne wrażenia przy von Blauem Schiefer Heymanna Leowensteina. Niski kwas, słoydczy odrobina, ale jakaś jednak szlachetność i mineralność je broniła! Choć pić się je dobrze piło, ale tylko solo. A Ty próbowałeś je z jedzeniem? Jeśli tak to z czym? Swojej oceny oczywiście nie zamierzam bronić ani umierać za nią jak za Niceę, z chęcią bym to wino raz jeszcze spróbował, aby nieco dłużej nad nim się pochylić, oceny z konkursów należy wg mnie traktować z lekkim przymrużeniem oka, a nawet obydwu;)
sstar&let (2009-11-26)
Wierzę i się nie upieram. Do końca nawet nie wiem czy było przeładowane czy przejrzałe, czy to i to, a tak w ogóle to co miał autor na myśli. Uprzedzony widać jestem do biodynamiki;) Nawet w ciemno:) A serio to może mnie to doświadczenie z Rhangen de Thann Clos St. Urban nastawiło niekorzystnie. No bo jak tak może być, że człek się zapożycza, zastawia zegarek, a tu w zamian taka piękna... katastrofa! A to VV powtórzyć bym chciał i rzetelnie ocenić. Cukier mnie zbił pewno z tropu. Nie potrafiłem się przez niego do esencji wina przebić.