rurale (2010-06-07)
Odpalili w końcu te hiszpańskie deli, o których pisałem gdzie indziej. Niestety jest to miejsce z pretensjami, z dość konfrontacyjnie nastawioną obsługą (co zawsze mnie dziwi, bo nie bardzo wiem czemu ma to służyć), ale faktem jest że chorizo mają tam dobre. Targetem są jednak raczej wyrafinowani miłośnicy wołowiny Kobe, a nie lud nieskomplikowany od ziemniaczanej tortilli. Wina drogie i bardzo drogie, można pooglądać na ich stronie www. Z ulotki reklamowej dowiedziałem się, że wybrała je dla nas „sumillerka” niejaka Kasia Romańska (rozumiem, że to ktoś kto łączy profesjonalną wiedzę o japońskich zapasach z detalem dotyczącym win wytworzonych na bazie szczepu muller-thurgau). Zresztą, przerzucając się cytatami z rzeczonej ulotki warto odnotować przynajmniej jeszcze jeden passus, dotyczący procesu produkcji jamonu, który brzmi tak: „W suszarniach okna są codziennie otwierane i zamykane w zależności od temperatury i wilgotności. To tu zimne górskie wiatry czule pieszczą szynki by zapewnić im najlepsze warunki dojrzewania.” Jednym słowem tak smakuje luksus. Warto tam zajrzeć, jeszcze z jednego powodu. Chodzi o to żeby zobaczyć typowy przykład wypełnienia przestrzeni miejskiej w Wawie. Obok opisywanych delikatesów mieści się ekskluzywny sklep z ciuchami od Ermenegildo Zegna, knajpa sygnowana nazwiskiem Gessler, Peep Show (pełen repertuar od feromonów po akcesoria), całodobowy monopol i oczywiście bank. Za to właśnie lubię moje miasto:)
deo (2010-05-28)
Telenowela "Seks na Prowincji" odcinek 2.
W poprzednim odcinku: deo ma kiepski dzień. Celeste myśli, ze jest obrażony za nazwanie Pcimia "prowincją" i tłumaczy mu, ze nie miała złych intencji.
Deo tłumaczy, że go nie interesuje, jak określają Pcim mieszkańcy innych miast, za to śmieszy go panująca w Stolicy Mazowsza maniera nazywania reszty Polski "prowincją". Tłumaczy, że jego wypowiedź miała charakter żartobliwy i - wyjątkowo - niezłośliwy. Przychodzi Mikpaw z winem. Po wypiciu flaszki idą coś zjeść do McDonalda.
Kto pisze 3-ci odcinek???
@Frederico
celeste (2010-05-28)
Uderz w stół, a odezwie się dumny i lokalnie patriotyczny deo. Jestem dość inteligentna, by widzieć, że ubodło Cię moje określenie na piękne, niemieckie miasto Wrocław, spieszę więc z wyjaśnieniem, że ironizowałam, ponieważ to mikpaw często tak właśnie mówi o Dolnym Śląsku: u nas na prowincji. Urodziłam się na Podlasiu, wychowałam m.in. niedaleko sstara (Żelazna rulez!) i jestem obywatelką świata ;) Nie śmiałabym en serio nazywać Twojego miasta prowincją. Ba, mój mąż pochodzi z Wrocławia właśnie!
rurale (2010-05-27)
Przeklejam. „Drodzy Państwo,
Z radością zawiadamiany, że pod znanym Państwu adresem Emilii Plater 9/11 otworzyliśmy bistro i winotekę oraz sklep z winem o nazwie "Vintage".
(...)
Jeżeli chodzi o wino, to pozostaliśmy wierni najlepszym producentom węgierskim, ale mamy także wina od czołowych producentów włoskich i hiszpańskich, a także wina z Nowego Świata.”