Ipopema Fine Wine Alk: % Kolor: Ocena: 0 Nr 10021 www
ducale (2010-08-27) Czytał ktoś może najnowszego Forbesa? Jak to pieknie doradza Ipopema Fine Wine. Na 8 przewidywań tylko JEDEN wzrost o chyba 0,13%. Dziwne przecież Liv-ex wzrósł ładnie w tym czasie. Podobno inwestycja nieudana i nie wiadomo czy dotrwa do 2013r. Koszt opłaty za zarządzanie jak dobrze pamiętam 4%, ciekawe czy dotrwają
star (2011-09-20) Maciek Bombol w TVN CNBC. MIlion w portfelu. Doradza jak inwestować, także w wino. Od początku roku strata rzędu 6%, nie wiem czy to dużo jak na bessę. Dziś zwiększył portfel na 13% na wina w Live Ex 100 Index - the Fine Wine Exchange (w Decanterze można śledzić). Podobno stabilizację Chińczyki dadzą, którzy trzymają mocno ceny na Bordeaux, sami też się nieźle trzymają, w porównaniu ze strefą Euro. Przez cztery lata index się podwoił (kwiecień 2007 vs kwiecień 2011). wino10021#33921
star (2011-07-06) Do Rurale takie fotki ślą: wino11920#31067 Doklejam w jedynie słusznym miejscu, inwestycyjnym. wino10021#31073
mikpaw (2011-02-02) O inwestycjach w Rzeczpospolitej. wino10021#25628
star (2011-02-02) O inwestycjach, choć może bardziej o przechowywaniu wina dyskusja na Forum Wino, że przytoczę tylko opinię Deo: Z treści artykułu wynika, że autor nie ma rozeznania w świecie win, używa takich samych pojęć, jak dowcipni komentatorzy internetowych tekstów, szerzący poglądy w stylu "a mi tam najbardziej smakuje Lufa za 4,20, najlepiej porzeczkowa". Artykuł napisany przez kogoś, kto ma pojęcie o tym, o czym pisze, brzmiałby zupełnie inaczej, nie sądzisz? Zaczyna się już na początku:
"Najlepsze roczniki leżakują w ekskluzywnych winnych hotelach, gdzie strzeżone są niczym skarbce w bankach." - czy chodzi o najlepsze roczniki, czy raczej najdroższe wina? Później autor myli, co częste w tego typu artykułach, kolekcjonowanie win z inwestycją w wino. Dla tych, którzy nie widzą różnicy: kolekcjonowanie to kupowanie konkretnych butelek. Co się z nimi później stanie, czy zostaną wypite, czy sprzedane, to inna sprawa. Inwestycje w wino to najczęściej zakupy wirtualne, kupuje się prawo do dysponowania towarem, a następnie to prawo odsprzedaje, nie widząc w ogóle butelek, skrzynek ani palet.
"... na butelki czyha wiele niebezpieczeństw. Nie tylko rabusie, ale też światło, temperatura, a czasem... zbyt blisko przejeżdżający tramwaj" - Nie rozumiem, o co chodzi z tramwajem. O wibracje? To jakieś nieporozumienie, o ile autor nie chce przechowywać wina w wiacie na przystanku tramwajowym.
"Szlachetne wina potrzebują..." - co to są szlachetne wina? Czy dla Ciebie takie określenie nie jedzie na kilometr dyletanctwem?
To jest dość śmieszne:
"W winnym banku skarbce wyposażone są w systemy monitoringu działające całą dobę." - nie rozumiem, czy w zwykłych bankach systemy monitoringu działają krócej?
"Korzystanie z usług hoteli dla win nie jest wyłącznie snobistyczną fanaberią właścicieli cennych zbiorów. To także wymóg rynkowy. Nikt nie zdoła sprzedać choćby butelki najlepszego nawet rocznika Château Lafite czy Château Petrus, jeśli do wina nie zostanie dołączony certyfikat, który jest dowodem odpowiedniego przechowywania wina od butelkowania do sprzedaży." - no, tutaj to odpalił. Co innego wynajęcie miejsca w przechowalni, a co innego dowód odpowiedniego przechowywania, to się wydaje oczywiste.
"Im dalej od miejsca pochodzenia przyszło dojrzewać danej butelce, tym mniejsza będzie jej wartość w dniu sprzedaży. Na przykład skrzynka Château Latour, rocznik 1961, która nigdy nie opuściła winnicy, osiągnęła cenę 56,4 tys. dolarów. Identyczna skrzynka, ale przetransportowana do Londynu, warta jest ponad dwa razy mniej." - nie wiem, skąd te dane, ale przy skomplikowanym systemie sprzedaży Bordeaux, gdzie winami obracają raczej pośrednicy niż producenci, wartość skrzynki zakupionej bezpośrednio z rezerwy producenta może być dlatego większa, że taki zakup zdarza się rzadko i nie chodzi o bliskość miejsca produkcji, tylko o sam fakt, że wino kupuje się bezpośrednio od Ch. Latour. Przypuszczam, że cena wina przechowywanego w magazynach w Bordeaux i w Londynie nie różni sie zbytnio.
Dalej artykuł wygląda tak samo dyletancko, autor konsekwentnie myli kolekcjonowanie wina z inwestowaniem i wypisuje komunały w stylu "Najdroższe i najbardziej pożądane wina świata pochodzą głównie z Bordeaux i Burgundii. Leżakują w winnicach producentów – im dłużej, tym lepiej." wino10021#25618
star (2010-11-23) Prawne aspekty sprzedaży wina przez internet. Dla zainteresowanych. Z 2008 więc może być nieaktualne, a może nie? wino10021#22990
sstar (2010-11-09) Ducale kiedyś podrzucił więc doklejam (powiększyć sobie samemu obrazek warto po zapisaniu!). Piotr Kamecki z Centrum Wina niezwykle rozsądnie pisze, że drogie wina mają tańsze odpowiedniki, a ważne jest aby winem się bawić, a zamiast opowiadać o żyznych glebach, pokazywać, że butelka wina to codzienny trunek, a nie coś do czego trzeba się modlić. Kilku by się znalazło, których by na lekcje do Pana Piotra można wysłać. No, ale to właśnie oni nauczają maluczkich ex cathedrae i modlić się każą, zamiast prostą prawdę sobie przyswoić. Oczywiście krytykę muszę zacząć od siebie i popiołem własną głowę posypać. wino10021#22414
mdcc (2010-10-01) Proszę, pliz... ja głęboko wierzę, że mógłby złamać tysiące praw byle coś zamanipulować... ale faktycznie in dat kejz to chyba jednak inni bo co bym o tym panu nie myślał to o run na kasę go nie posądzam! wino10021#21001
troll (2010-09-30) Hudefak is Michnik in zat kejz? wino10021#20985
mikpaw (2010-09-30) Ja nie wierzę, że Adam Michnik mógłby złamać prawo. W związku z tym może jednak ta sprzedaż już jest legalna? wino10021#20982
sstar (2010-09-30) Wątek o sklepach/firmach z najwyższą marżą z Forum Wino okazał się dość rozwojowy. wino10021#20975
troll (2010-09-29) To pismo (i sporo innych) jest podstawą zgłoszenia do organów ścigania, które w takiej sytuacji muszą z mocy ustawy rozpocząć odpowiednie procedury. W wypadku tej ustawy wygląda to tak, że pierwszym krokiem jest uchylenie wyjątku w zakazie sprzedaży alkoholu dla przedsiębiorcy który taki wyjątek otrzymał. To minimum pół roku bez możliwości sprzedaży. Praktycznie żadnej. Efekt dla sklepu jest oczywisty.
To że sąd ostatecznie orzeknie "wte" lub "wewte" jest tu wtórne, bo w Polsce nie ma precedensowych orzeczeń. To że na razie tego typu zgłoszeń nie ma, jest efektem małej świadomości prawnej wśród konkurentów, niskiej kultury prawnej w ogólności a także zakorzenionego w Polsce (od czasów zaborów aż po komunę) fatalnego postrzegania donoszenia do organów państwowych o jakichkolwiek wykroczeniach/przestępstwach. Mnie ta niechęć też dotyczy, choć w wielu kwestiach już udało mi się ją przełamać i czasem jako lokalny ORMOwiec podkabluję jakiegoś gnoja wysypującego śmieci w lesie.
W jakiejś połajance forumowej pojawiła się analogia do handlu papierosami. Faktycznie jest tak że z punktu widzenia prawnego sytuacja jest bardzo zbliżona. Różnica jest tylko taka, że większość winofili ubzdurała sobie że wino to jakieś poetycko-mistyczne fiubździu o pionowych ustach do którego się modlą i piszą o nim wiersze a fajki to śmierdzący syf niegodny. Niestety w tej kwestii nie różnimy się niczym od palaczy kupujących fajki bez akcyzy od "ruskich" na bazarze, którzy równie wdzięcznie sobie usprawiedliwią takie działanie "chorym prawem", "okradaniem przez Państwo" i "drożyzną". Gdybyśmy tutaj z niewiadomej przyczyny wywołali dyskusję o handlu tytoniem do palenia, to jestem niemal pewien że gro by się wręcz skłoniło do pomysłu podnoszenia podatku akcyzowego i utrudnienia dostępu do fajek. Łącznie ze mną. Jednak jest to kwestia wyłącznie sentymentalna i warto o tym pamiętać. Wciąż (nawet w tak elitarnym towarzystwie) siedzi w nas to co objawia się polskim parlamentarzystą cofającym się na niemieckiej autostradzie: "przecież tylko 200 metrów minąłem ten zjazd, to nie będę przecież przez te głupie przepisy ("chore państwo", "złodzieje!") jechał 30 km do następnego zjazdu".
mdcc (2010-09-29) Znaczy - wszyscy w strachu? wino10021#20939
ducale (2010-09-29) Problem jest inny, procedura wygląda tak iż odpowiedni organ najpierw zabiera koncesje -dostajesz tzw wyprzedażową a o nową możesz ubiegać się chyba za rok,czyli zamykasz firmę .Oczywiście w tym samym czasie najlepsi prawnicy boksują się z urzędami i wygrywają hipotecznie w kolejnej apelacji za kilka lat , tylko Twoja firma może już dawno nie istnieć :(( więc nie wiem czy warto podjąć walkę.
Jak pisałem wcześniej, wydaje mi się iz decyzje są bardzo uznaniowe, GP mówił mi kiedyś ze ktoś już chyba stracił koncesje 2 lata temu z tego powodu wino10021#20932