Logo SstarWines Jak czytac etykiete Chile
Literatura, media Quinta do Tedo 2005
Douro
Portugalia
Touriga Nacional Touriga Franca Tinta Roriz Tinta Cao
Cena: 30
Alk: 13%
Kolor: cz
Nr 6134
www
Legenda (ocena):
8 - wybitnie, prawdziwe arcydzieło
7 - bardzo dobre, wino z dużą klasą
6 - dobre, interesujące
5 - całkiem niezłe, przyzwoite
4 - słabe
Brak gwiazdki
3 - omijać z daleka, wino z wyraźnymi wadami

Inne od Quinta do Tedo:

rurale (2008-09-12) Ocena: 4
Wino promowane jako „Portugalczyk z francuskim backgroundem” bo robione w Douro przez Vincenta Boucharda z Burgundii. Robi dobre porto. O tych, które nie są wzmacniane, nasi uczeni napisali w WE „wina wytrawne co najwyżej średnie”. Napisali tak bo są grzeczni. Ponieważ ja nie muszę, to napiszę że to wino jest kompletnie wyprane z jakichkolwiek emocji. Jednostronne, płaskie, byle jakie. Tak się zdenerwowałem, że wywaliłem butelkę i nie zdążyłem zrobić zdjęcia etykiecie. Został mi tylko korek, korkociąg i fragment literatury. Oczywiście pamiętajmy żeby nigdy nie mówić nigdy. Może Pan Bouchard zrobi w końcu fajne ciche wino, bo Douro to ciekawe miejsce. Jest jeszcze reserva, ale nie próbowałem.

star (2014-04-09)
Przy okazji Noble Rot też jest świetna! Dostępna np. na itunes.apple.com
wino6134#50141

star (2014-05-09)
Niewinna literatura - nie ma co się oszukiwać, że o winie w książce Dobrocha i Wilczynskiego o Broad Peak można poczytać;-) Niebo i piekło!
wino6134#50338

star (2014-05-09)
Kilka fragmentów z których okazuje się m.in., że Maciej Berbeka wino lubił! Nie tylko zresztą wino;-)

Po powrocie spod Peaku 29 Szafirski udaje się do zaprzyjaźnionej knajpki w Katmandu, prowadzonej przez dwie siostry Tybetanki. - Zakamuflowałem w kasie wyprawowej jeszcze trochę pieniędzy. Powiedziałem, że jak tu przyjdą moi chłopcy, mają carte blanche, a ja potem zapłacę - wspominał Szafirski za zakopiańskich Spotkaniach z Filmem Górskim. - Którego wieczoru leżę już w łóżku i nagle słyszę śpiew: ,,Kielisecku mój kochany...". Moi chłopcy wracali. Wychodzę i co widzę: Maciej Berbeka prowadzi świętą hinduską krowę, a przez krowę przerzucony jest Pawlikowski. Zmierzają do hotelu na zasłużony odpoczynek. Było co świętować.

Warta przytoczenia jest też anegdota z bazy. Tu zimowe życie jest bardziej sztuką cierpliwości niż cierpienia: składa się z wielu dni czekania na lepszą pogodę, a przyniesiony z dołu alkohol dość szybko się kończy. W zaawansowanej już fazie wyprawy na Czo Oju, dwóch Maćków postanawia skosztować znalezionego w bazowej apteczce spirytusu, który oznakowany jest - po polsku i po angielsku - jako trucizna. Pawlikowski i Berbeka szybko jednak uznają, że zakamuflowano tak polski spirytus spożywczy dla ochrony przed szybkim wypiciem. Ku przerażeniu kanadyjskiego lekarza, starym góralskim sposobem robią z niego litr i ćwiartkę przepalanki. Berbeka opowiedział tę historię Januszowi Kurczabowi: Z Maćkiem podjęliśmy jedynie słuszną decyzję [...] zasiedliśmy jak Polak z Polakiem i wypiliśmy to w jeden wieczór. Nadeszła pora łączności z Andrzejem Zawadą, który był wtedy w obozie III. Yves Tessier z przerażeniem poinformował Lidera, że na wysokości 5200m dwójka jego wspinaczy truje się jakąś truzizną, którą sobie sami przygotowali, palili cukier, odprawiali różne gusła nad tym, a teraz piją to i są coraz bardziej weseli. Zawada zadał tylko jedno pytanie. - Kto piję? Yves opowiedział, że Berbeka i Pawlikowski. - Aaa, to nic im nie będzie.

Znany w środowisku jako ,,Święty", taternik, instruktor, były wiceprezes PZA, Wojciech Święcicki, pyta Berbekę po jego powrocie z Everestu, skąd miał taką świetną forę, skoro przed wyprawą nie prowadził treningu. - Wiedziałem, z kim pić - odpowiada w swoim stylu Berbeka.

Ale zwiedzaliśmy to New Delhi i czasem było strasznie daleko, umierałem z głodu, a wiedziałem, że Maciek nie pozwoli zjeść w przypadkowym miejscu, bo może się coś stać. Raz udało mi się zjeść w jakimś ulicznym punkcie gastronomicznym. On to zauważył, musiałem więc wypić podwójną dawkę whisky, żeby uniknąć zatrucia.

- Bywa na nich tak, że jedynym tematem są te góry nieszczęsne i to, kto gdzie wlazł, z kim i którędy. A to był facet, z którym można było rozmawiać o wszystkim, fantastyczny kompan tworzący świetną atmosferę. I bardzo lubił wino - wspomina Krupa. A Fusek pisze: Wyprawy na Aconcaguę kończyły się dwu-, trzydniowymi wypadami do chilijskich winiarni, a wspinaczki na szwajcarskie czterotysięczniki - wizytą w knajpce w Zermatt ze wspaniałym fondue.

Kolejki się w Gandalfie ustawiają do zakupu tej książki, więc gorąco polecam!
wino6134#50339

star (2014-05-24)
Obscenariusz nie do końca w winnym temacie (pralinka) choć Kuczok o winie w Magazynie...
wino6134#50416

star (2014-07-16)
James Joyce i Nora Barnacle... seks, lemoniada i kapelusze:

Łączyło ich także rozsmakowanie życiem. James tak się nim delektował, że często przesadzał z alkoholem, choć podobno pił tylko białe wino i nigdy nie upijał się do nieprzytomności. Zawsze w odpowiednim czasie pojawiała się Nora i zbierała go z barów, mówiąc: "Jim, już wystarczy". Gdy wrócił pijany pod rękę z Hemingwayem, którego nie lubiła, skomentowała: "o, wraca James Joyce – pisarz i Ernest Hemingway".

Było to w czasie, gdy – w momencie dużego przypływu gotówki – przez ponad rok mieszkali w Grand Hotelu w Paryżu. Ani on, ani ona nie umieli oszczędzać. Byli rozrzutni. Nawet w biedzie, ledwo wiążąc koniec z końcem – i to dzięki pożyczkom od ubogiej rodziny, jadali codziennie w restauracjach.

wino6134#50663

star (2014-08-17)
Co prawda to niewinna literatura, ale może warto o gladiatorach i harcerzach poczytać, choć z Hugo-Baderem nie wszyscy muszą się zgadzać jak prof. Hołówka, też Jacek. Reklama dźwignią wynalazku, więc o książkę tu chodzi "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak", z tragedią Kowalskich i Berbeków w tle. Prowokują stwierdzeniami typu: Jaka jest różnica między tym, kto wszedł w zimie na Broad Peak, a facetem, który pożarł 197 pierogów ze szpinakiem i kaszą gryczaną?
wino6134#50834

wein-r (2014-08-18)
Wywiad ciekawy. Jakoś mnie nie przekonał... I widać dokładnie, że nie brał narkotyków. :-) A się wypowiada. Jak weteran gladiatorstwa czy harcerstwa, wszystko jedno. Trochę się trzeba znać. Również na himalaiźmie (ja się nie znam, zaznaczam).
A Hugo - Bader odrabia straty? (przyznaję, książki jeszcze nie czytałem).

Same: chyba; nie znam się; cokolwiek by i inne. Sorry. Taki deal. ;-)

wino6134#50835

star (2014-08-18)
To może Dlaczego wierzę? też Cię zaciekawi. Tu część druga o Irvinie i Mallorym z 1924. Co prawda pisał to inny co się nie zna, ale robota solidniejsza i zrozumienie tematu takoż. Uwaga, bo wciąga;-)
wino6134#50836

peyotl (2014-08-19)
Hugo Bader bywa nieznośnie emocjonalno-pretensjonalny i ekshibicjonistyczny, ale to się czyta. I jest uczciwe. A zdjęcie znad Morskiego Oka, bo wyżej w tym roku nie było się. Się.
wino6134#50843

star (2015-01-31)
Nussi i ktos wiecej...
wino6134#51965

star (2015-12-03)
Marek Kondrat w inne strony...
wino6134#527691

star (2016-03-25)
"Podróże z kwasem, garbnikiem i słodyczą" potwierdzają tyleż dobitnie, co dowcipnie, że świat jest książką, a ci, którzy nie podróżują, kończą lekturę na jednej stronie. Premiera 29 marca! Jeszcze nie czytałem, ale na pewno przeczytam:-)
wino6134#528026

star (2016-10-06)
Bronka Nowicka (pralinka) i Nike.
wino6134#528834

star (2016-12-24)
Dostałem na gwiazdkę więc polecam...
wino6134#528995