Astrolabe czyli przeszłość odzyskana

Astrolabe de Cant'Alauze. Wino, które stało się moim dniem powszednim. Wino niepokojące. Z jego smaku wydobyła się cała przeszłość, jak żywa, która tkwiła we mnie, ukryta i jakby zapomniana. Zapach polnych kwiatów i jabłek, który przywołuje smaki dzieciństwa, niczym niezmącone szczęście, jak sen wariata śniony nieprzytomnie.

ASTRO.JPG

Sala di attesa

Wniosek z pionowej degustacji brunello di montalcino od Lisini jest równie banalny, jak wielka jest przyjemność płynąca z picia takich win. Oczekiwanie. Cierpliwość. To są słowa klucze, które otwierają bramy raju. Znów banał. To jedno z niewielu win, na które warto czekać. Kolejny banał. Tyle że efekt nie jest banalny. Bo kiedy człowiek ma doczynienia z serią tak niezwykły emocji, nie ma mowy o czymś zwyczajnym. Stany świadomości stają się zupełnie niecodzienne.
Brunello.JPG

Jesienna Galeria Wina Centrum Wina 03.10.2009

Wpadłem do tymczasowej siedziby władcy ciemności spóźniony i zdyszany.

vader.jpg

Nie miałem takiego czasu na odcinku pieszym od wuefu w liceum. Kolega wein-r szybko mnie przygarnął, przedstawił i otoczył niemal ojcowską opieka za co po raz nie wiem który bardzo mu dziękuję.

Północ-Południe

Spotkanie, które bez większego stresu przeprowadziło nas od pinotów do win z Toskanii. Wkrótce (no może za jakiś czas) o tych ostatnich również będzie głośno. Przynajmniej na sstarwines:) Poniżej zapis rozproszonych spostrzeżeń, zasłyszanych przy stole refleksji, ocen i opinii. Wiem na pewno tylko jedno. Było bardzo dobrze.

polnoc.jpg

Pinot blady Pinot

Tytuł koheia dobry, więc nie bedę mnożył bytów. Literatura mówi generalnie o tym, że pinot gris daje raczej „grube”, armatnie, oleiste wina, a pinot blanc gwarantuje eteryczność, zwiewność i jednak mimo wszystko ograniczenie aromatyczne. Mi po ostatnim spotkaniu i dyskusji w B. z koleżankami i kolegami trudno o generalizację i kreowanie jasnych linii podziałów. Tym bardziej że...

pinot.jpg

Wakacje z winem

Wino przywiezione w plecaku (można i w torbie ale to nie takie łatwe mój mały) smakuje inaczej. Smakuje wspomnieniem, historią pozyskania czasem prozaiczną czasem heroiczną. Zwykle przywożę w plecaku około 10 flaszek. Starannie zapakowane w folię bąbelkową, papier czasem skarpetę. Rachityczny plecak budzi sympatię pracowników lotniska. Opiekują się nim starannie. Co innego podróżne torby de luxe, które jeno śmigają w powietrzu. Z rozsypującym się w rękach plecakiem zachować należy dalej idącą ostrożność. Wpadki nie pamiętam. Butelki docierają całe!

banff.JPG

Mówią wieki

Tym razem chodziło o to żeby spróbować win, które mają przynajmniej dekadę. Żeby sprawdzić ile w nich życia, potencjału dalszego starzenia, a przede wszystkim ile w nich zmiany. To ostatnie raczej niemożliwe do ustalenia, choćby ze względu na tak prozaiczny fakt, że większość z nas nie piła tego samego wina w momencie kiedy to pojawiło się na rynku. Były to jednak świadectwa ewolucji i co ciekawe dające efekt albo wyśmienity albo przynajmniej bardzo dobry (z nielicznymi wyjątkami). Prosty wniosek jest taki, że warto czekać.

unilar.JPG

Stare, ale czy jare?

Kolejne doświadczenie, które sprowadza każdego winomaniaka do coraz częściej powtarzalnego i coraz bardziej banalnego wniosku, że krzak krzakiem, ale najważniejszy jest pomysł. Pomysł na wino. Próbowaliśmy win vieilles vignes, alte reben, old bush etc. odmienianych przez różne przypadki, z różnym skutkiem. To kilka win, które kształtowały nasze wyobrażenia o VV tego wieczoru.

viniportugal.JPG

Jak smakuje szampan, burgund i bordos

wersal.jpg
14 lipca 1789 roku lud Paryża zburzył Bastylię, obalono monarchię absolutną, zapanowała równość i braterstwo. Co można robić we wtorkowe południe dokładnie 220 lat po tym doniosłym wydarzeniu? Oczywiście udać się z całym paryskim „ludem” w jakże symboliczne miejsce – do ogrodów wersalskich. W tym roku zapanował duch belle époque! Strumienie szampana, białe stroje, kapelusze i do tego orkiestra dęta.

Syndicate content