Wielka Noc.

Siedzieliśmy na ławce w parku niedaleko wydziału psychologii. W. zakręcił kieliszkiem, powąchał, spróbował i wypluł. Dobrze że nikt nie widział. „I jak?” - zapytałem. Uśmiechnął się lekko. „Wartościowanie nie jest prostym odzwierciedleniem faktów. To tylko proces psychiczny, którym rządzą pewne reguły.” - odpowiedział po chwili. Piliśmy pinota z Domaine Trapet. Nie był łatwy, choć sprzedawca zapewniał że wino jest „veloute et aromatique”.

eastern.JPG

Chateauneuf du Pape i okolice, czy jeźdźcy apokalipsy zajadą tym razem na papieski zamek?

Tym razem zaciągnięto mnie siłą nad Rodan, który przepływał tego dnia opodal Bzika Kulinarnego, niektórym zalewając niestety piwniczkę. Wszystkim za tą rodańską aventure serdecznie dziękuję:) Tak więc wczoraj w Bziku win z Grenache i Syrah pojawiło się co niemiara. Obawy po nieudanej degustacji szatonefów 00/01 zorganizowanej przez Bieńczyka i Dobryłkę spore.

april.JPG

Znani i lubiani, czyli Loara nadal wpływa do Żużu

15 marca 2010 roku , w warszawskim bistro Żużu miałem rzadką (czyt. pierwszą) okazję degustacji win śmietanki producentów z Doliny Loary, że przywołam choćby takie nazwiska jak Baudry, Mellot, Landron czy Papin. Była to właściwie prezentacja wyboru win. Wyboru dokonanego przez Pana Marka Popielskiego (101win) w celu, a jakże, zasilenia skromnych szeregów win loarskich na naszym rynku.

zuzuparty.JPG

Sen czy Zen - te wina można polubić.

MEYER.JPG
Choć samemu mi trudno w to uwierzyć to wina z Domeny Julien Meyer zmieniają w dość istotny sposób moje postrzeganie Alzacji. Jasne, ceniłem i cenię alzackie rieslingi ale do pozostałych szczepów albo nie miałem szczęścia, albo serca, albo jednego i drugiego. Jak nie piłem wciąż było tak samo: tłusto, ślamazarnie, gęsto i lepko... no jednym słowem tfu!
A co więcej często im droższe było wino tym było gorsze...

Gambero Rosso w Warszawie czyli pora na Telesfora

Całkiem fajne Franciacorta Storica '61 (na pamiatkę, nie rocznikowo od Guido Berlucchi
i Bellavista Franciacorta Gran Cuvee Brut 2005.
Wytrawne i "szampańskie" Ferrari Perle Trento 2004, bardzo poważne i smaczne. To mus .
Sirmian Alto Adige Pinot Bianco od Nals Margreid z 2008 też dobry,

gamberorosso.JPG

Manifa

Dzień Kobiet wydaje mi się dobrą datą, by mężczyznom opowiedzieć coś o winie. Choć mam czasem wrażenie, że powinno się w tym przypadku mówić o myśliwych. Tylko czy winobranie to polowanie?

women.jpg

2 urodziny Sstarwines

Nie wiem o czym pisać. O winach, o ludziach? Jeżeli o jednych i drugich, to trzeba napisać o zdarzeniu. O chwili, która po chwili niknie w powodzi innych, odpływa, zaciera się. Choć pomimo to, coś zostaje. Jakieś obrazy, pojedyńcze słowa, smak na końcu języka. Nieostre zdjęcie, zniekształcone wspomnienie. Dwa lata temu nikt nie wiedział co nas spotka. Dwa lata później, my spotkaliśmy się przy stole. Prostym, drewnianym.

Mam czas i korkociąg

Mamy takiego kolegę, z którym czasem pijemy wino. Szanowany obywatel, który lubi spacerować w niedzielę i sięgać od czasu do czasu po dzieła Flaubert'a czy Verlaine'a. Jednak nie od dziś wiadomo, że jego oczy zaczynają błyszczeć kiedy zaczyna się mówić o winach z Toskanii, o klasycznym chianti, nobliwym brunello czy ciekawym morellino. Wydaje się, że Toskania to dla niego stan świadomości. Nieśmiertelne piękno. Stan ducha, który czasem sprowadza po chwili milczenia do słów „mam czas i korkociąg”.

chiantimorelino.JPG

Le vin de merde....czyli to co najgorsze skrywa to co najlepsze ;)

To był piękny poniedziałkowy poranek w Cannes, kiedy zawitałyśmy do sklepu Leclerc w poszukiwaniu genialnego St Emilion rocznik 2001, którego najwyraźniej nakład się wyczerpał (kosztowało tylko 6 euro i było niebianskim trunkiem - miałam okazję smakować).
Rozczarowanie ustąpiło kiedy w oko wpadła nam fantastyczna butelka najprawdziwszego na świecie "gównianego wina" (dla niektórych wina z hipermarektu to zapewne tylko vin de merde)
vin.jpg

Emilio Moro, Enoteka Polska

Do Enoteki Polskiej Don Emilio Moro nigdy nie trafił. Trafiła za to Barbara de Miguel i nie był to przypadek.
Już sześć lat temu właściciel Enoteki zakochał się w winach Emilio Moro podczas degustacji
win hiszpańskich w warszawskim Sheratonie. Po latach spełnienie marzeń okazało się możliwe.
Barbara też się zakochała... ale to już zupełnie inna historia...
Wystarczy wspomnieć, że podróż do Polski była dla niej podróżą sentymentalną,
a że przy okazji mogła nam przedstawić wina Emilio Moro tym lepiej dla nas.

morobarbara.JPG

Syndicate content