Swieta Anna przyjmuje gosci

Migawki z goscinnej degustacji u Swietej Anny w Brissac - Quincé, u goscinnego wlasciciela Domaine de Ste Anne, Marca Brault. Doskonale wina z tutejszej okolicy, czesci terroir'u Val de Loire. Doskonale bylo zwlaszcza "Côteaux de l'Aubance" 2009, jak juz opisywalam to wczesniej znow istny "maly Jezusek w aksamitnych majteczkach" splynal w nas za jego sprawa. Moze to wlasnie zaleta patronatu Swietej Anny?...

an20.JPG

Burgund i stare koronki

Burgundy zrobiły się cool i jazzyyy i w ogóle wszyscy co dawniej pili Petrusy teraz uparli się pić burgundy... wygląda na to, że trzeba to przeczekać - tylko czy lepsze czasy nastaną jeszcze za naszego życia?

Marek Bieńczyk wrócił ostatnio z Paryża wstrząśnięty (i chyba nawet zmieszany). Powiedział, że ceny oszalały. Że przechodzi na nową wiarę. I że już chyba lepiej kupić dobre bożole...

mb.jpg

Smutno to było słuchać - ale za stary już jestem żeby zmieniać świat. Pozostaje cieszyć się tym co mamy... ale jak tu się cieszyć jak przespało się okazję?

Nebbiolo to nie tylko Barolo czy Barbaresco

Nebbiolo okryte jest mgłą tajemnicy. Szczególnie dla tych jak ja, dla których barierą jest cena 100PLN, a którzy próbują je od promocji, do promocji, fałszywej czy prawdziwej, kupując je w Biedronce, Tesco, Carrefourze w cenach 30 czy 60 złotych. Na szczęście znajomi czasem poczęstują, a na degustacjach poleją czegoś lepszego. Wracając do mgieł i oparów absurdu, bo absurdalna jest czasem cena tych win, już za samą nazwę Barolo stówkę trzeba zwykle zapłacić.

neb01.JPG

Przed Świętami...

Sstarwines piwnica from Michal Konwicki on Vimeo with the little help of Rurale.

Szampan na Sylwestra

Szampan na Sylwestra? Temat dość głupi, sami przyznacie. Kto by na mrozie, gdy większość zawartości flaszek ląduje na chodniku, otwierał szampana. No wiem. Są przecież wśród nas i tacy. Głupców nie sieją, sami się rodzą. Marek Bieńczyk nawet pisał, że niektórzy zamiast ściskać się i życzenia wymieniać notki degustacyjne robią. Cóż, różna są choroby, a na tą i mi zdarza się chorować. Więc rozumiem i proszę o przebaczenie. Pamiętajcie o schłodzeniu i kącie trzymania/otwierania butelki (skos lekki, wtedy mniej wycieka;), no i lepiej nie potrząsać chyba że taka formuła

szamp.JPG

Cordon Bleu

Może pojadę Kornelem Makuszyńskim na dobry (?) początek coby jakoś zacząć... pisać o czymś na czym się nie znam, czyli jak zwykle;) Tak więc, wzorując się na przyprawionej mi makuszyńskiej gębie: "Jedna mu mówiła baba, co czerwoną ma spódnicę, że mieszkała w Pacanowie. Baba zaś jest w ameryce." tak zacznę: Jeden kucharz opowiadał, co to w Mińsku se gotuje, że w Paryżu teraz mieszka, kotletami zaś nie truje.

cb01.JPG

Cabernet au monde

Nasze złudzenia są piękne... dopóki pozostają zamknięte w sześcianie naszej wyobraźni. Może lepiej nie próbować la Tache czy Lafite'a. Pozostawić sobie jakieś marzenia. A może nie warto marzyć winnie? W końcu to tylko sfermentowany sok z winogron

cdm01.JPG

Domaine Sarda Malet avec Jerome Malet.

W tym roku w paryskiej Grains Nobles zamiast na Domaine Romanee Conti wybrałem się na degustację win Jeremiego Maleta. Nawiasem mówiąc to Trzech panów w łódce nie licząc psa, ew. na wycieczce rowerowej Jerome K. Jerome koniecznie trzeba przeczytać. Można do wina Jerome Malet. Można zamiast. Wracając do lokalu przy ul. Boutebrie. Rok nie byłem, trochę się od tamtego czasu zmieniło. Trzeba tylko wysiąść z metra na stacji Saint Michel.

sm00.JPG

Warszawa-Poznań. Przez Kutno.

- Co robisz w sobotę? – zapytała sąsiadka z góry, która czasem patrzy na świat jak przez mgłę. Trudno się temu oprzeć. Tej mgle.

- Może byśmy…- dodała i zawiesiła głos. Takie pauzy, doprowadzają mnie do szału.

- Do Poznania jadę. – nie dałem się, twardy byłem.

- A po co? – mgły było coraz mniej, niepokoju więcej.

- Na kolację. – zakryłem twarz kieliszkiem, w którym pływało kiepskie sangiovese. – Ależ z Ciebie snob. – wyszła i długo jej nie było. Została tylko pogarda.

wpmur.JPG

Warszawa

Oko przepiórki

W te wakacje córka przyjaciela bardzo chciała wyjechać gdzieś na winobranie. Najlepiej na południe Francji. Na przykład do Roussillon. Bo ciepło, bo morze opodal. Okazało się to nie takie łatwe. Niektórzy mają więcej szczęścia. Na przykład Joanna. Ta od aniołów. Jej przyjaciel wyjeżdża na winobranie już od wielu lat. Tym razem zabrał ją ze sobą. Do Szwajcarii. Nie wiedziała co ją czeka. Pełna obaw, ale i oczekiwań.

szw01.jpg

Syndicate content