Dzień w Warszawie, Givenchy z Katmandu

W Warszawie bywam rzadko. Tak raz w miesiącu, przy okazji spotkań w Bziku Kulinarnym. Rzadko jest okazja odwiedzić jakieś inne miejsce. Tym razem była. Telefon do przyjaciela i już zmierzamy pewnym krokiem do polecanego przez niego lokalu.

DSC03227.JPG

Katmandu

Kartka z podróży. Puglia.

Gorąco. Bardzo gorąco. Upalne powietrze jest wręcz szare. Białe miasta, brudne porty, grób królowej Bony w katedrze Bari. Oczywiście trulli - pękate domki, niewiadomego pochodzenia. Wietrzny Adriatyk i białe plaże nad morzem Jońskim. Bezpretensjonalny barok świątyń w Lecce i Martina Franca.

DSC02991.JPG

Niemcy – byle nie riesling

Internauta o nicku Ernias87 napisał kiedyś tak - „Mam problem z moim tematem maturalnym "Różne wizerunki Niemców w literaturze. Omów temat na wybranych przykładach" Mianowicie kompletnie nie wiem jak się za niego zabrać, byłbym wdzieczny za wszelkie wskazówki, bibliografie, linki itp.” Ja nie pomogę. Z niemieckim winem jest podobnie, o czym próbowała przekonać nas, zupełnie niereprezentatywna, degustacja w B.

DSC02914.JPG

Cinque Terre

Właściwie nie wiem jak zacząć. Przy tym winie (Walter de Batte 2007 Cinque Terre DOC z: Bosco 40%, Vermentino 40% i Albarola 20%) aparat poznawczy się zawiesza, obwody się przegrzewają, trzeba resetować. Strzałka nie chce pozostać na zielonym polu obektywizacji, wciąż niebezpiecznie przeskakuje na czerwony obszar emocjonalnego entuzjazmu.

ct00.JPG

Smak Toskanii u Mielżyńskiego... buds break, from the good earth.

Już kiedyś pisałem, że zakochałem się w grafikach i reklamach Mielżyńskiego. Piękne są. Teraz już wiem czyich. Podobno stoi za nimi nie nikt inny jak małżonka Roberta Mielżyńskiego, Pani Maria. Tym razem rzut okiem na fotkę przywołał toskańskie wspomnienia.

DSC02855.JPG

W Janowcu... o nadkwaśności polskich win i polskiego żołądka

Byłem w Janowcu, godzinę, może półtorej. W koszulce;-) Wrażenia? Cóż, jak to delikatnie ująć... Może tak, rano zażyłem pantoprazol, słuszną dawkę 40 mg. Byłem w swoim mniemaniu, o wielka naiwności, świetnie przygotowany. Wracając musiałem odwiedzić aptekę, pół butelki wodorotlenku glinu wróciło mi chęć do życia. Co, poza nadkwasotą?

Czy Mary Coughlan boi się myszy?

Po żywiołowym koncercie charakternej Mary Coughlan w towarzystwie Winomana udaliśmy się do kameralnego lokalu przy ulicy Rzeźniczej o nazwie (sic!) Szara Mysz. Sądząc po charakterze wokalistki i jej bujnej przeszłości i mysz jej nie straszna i rzeźnik:-) Niestety nie dołączyła do nas. Może dlatego, że Winoman zamiast ją zaprosić prosił ją o jakieś dedykacje na płytach.

6761.JPG

Pij Rieslinga, pij we wtorek

Rieslinga można pić w każdy dzień tygodnia. Rzadko nuży, zawsze odświeża. Dobry z rana, w wersji brut, dobry w południe do obiadu (pamiętacie coś takiego?), czy wieczorem w wersji z cukrem... resztkowym, zresztą. Gdy zadano go jako temat przewodni kolejnego Winnego Wtorku (jutro Vespral z Lidla, czyli czerwona Hiszpania;-) poczułem się jakoś dziwnie spokojny. Choć nie do końca. Pamiętałem bowiem zapędy licznych niemieckich winiarzy do nadmiernego siarkowania win, czyniących z tego nawet pewien rytuał, siarką odciskając trademark na swoich winach.

DSC02526.JPG

Rumunia - zmierz własny stereotyp

Polska - burak i kartofel. A Rumunia? Kiedy zostałem przez moment z nią skonfrontowany, przez chwilę pewnego wieczoru, który przeżyłem w Warszawie, zdałem sobie sprawę z miary własnej intelektualnej katastrofy. Rujnującej siły stereotypu i uogólnienia, która tak mocno mnie ogranicza. No bo z czym ten kraj mi się kojarzy?

romania2.jpg

Jak pragnę wina... i muzyki

Dla spragnionych takiego winnomuzycznego połączenia była akurat wczoraj w Łodzi świetna okazja.

Syndicate content