Pierwsze urodziny Sstarwines.

Urodziny obchodziliśmy hucznie. Brunello lało się strumieniami. Licho szalało jak zawsze. Przyjechał Torres ze swymi butelkami;-) Na koniec tradycyjna wymiana mokrych (mówiłem, że strumieniami;-) już koszulek. Dopisali nowi afficionados: Wein-r oraz Marek. Serdecznie ich przywitaliśmy: dostali wizytówki;-) Oni w zamian rozgrzali atmosferę do czerwoności... wina Curriculum Vitae, choć nie zaglądaliśmy sobie aż tak głęboko w... życiorys. No coż pozostaje czekać do... następnych urodzin.

Genoels-Elderen
2005 Haspengouw Belgia
Chardonnay
  Cena: 50
  Alk: %
  Ocena: 7
  Nr 3901
  

sstar&let (2009-04-18)
Jak nie z Holandii to z Belgii winem Peyotl nas raczy! I bardzo dobrze - po prostym rześkim holendrze jak przystało na dobrą szkołę niemiecko, przyszedł czas na szkołę francuską. Równie dobrze by można było je pomylić z mineralnym, beczkowym poważnym burgundem, gdyby nie swojska kwasowość:-) Bardzo dobre wino. Tylko 13E. Wino próbowane w Bziku Kulinarnym przy okazji pierwszych urodzin sstarwines.

wein-r (2009-04-19)
Belgijskie??? TAK. To bardzo dobre wino. Minerał upodobnił je w/g niektórych do veltlinera czy rieslinga, beczka natomiast do białego pessac - leognan. Niezwykłe... Tylko gdyby było chłodniejsze... Wysoka temperatura wina i jej wzrost w miarę upływu czasu i upływu wina z kieliszka zmniejszyły szansę na bardziej obiektywną ocenę (obiektywną!?). Ocena jednak zasłużona i na wyrost jednocześnie. Paradoks z temperatury, cokolwiek miało by to znaczyć. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Chardonnay? Ale które? Bo. Ta/ten/to Wijnkasteel robi 3 wina z szardone, różnego typu. Oceniane to "niebieska etykieta" (dębowo - francuskie). Ale jest i "biała etykieta" (czysto stalowe) i "złota etykieta" (to Peyotl wie i pewnie dopisze :-)?/!). Zraz będą zdjęcia etykiet.
Ale jeszcze sprawa koszulki. Nie ma co zajmować się korkiem wyciąganym z butelki od wewnątrz. Moim skromnym zdaniem on w ogóle jest do ... nieważny i banalny. Po co on!!! Na szczęście zawsze można wpuścić koszulkę w spodnie, i wszystko gra:-). Poza tym dizajn reszty jest (nie wszystkim pasuje oldskul) REWELACYJNY! powtarzam: REWELACYJNY!!! To na tyle. Zaraz zdjęcia. Peyotl!!! RESPEKT TOBIE.

wein-r (2009-04-19)
Oto "wit".

wein-r (2009-04-19)
Oto "blauw".

wein-r (2009-04-19)
Oto "goud".

wein-r (2009-04-19)
Pawda, że ładne etykiety? Znacie coś lepszego na zajady od maści witaminowej? Właśnie mi się zrobił. Tylko nie mówcie o ograniczeniu picia... Tak tylko pytam... Nie proponuję wątku p.t. ZAJADY. Nie ja :-))).

sstar&let (2009-04-19)
A propos zajadów - może maść cynkowa? A co do etykietki to w mojej sepiowej tonacji (kurde balans bieli chyba wysiadł;-) wygląda ono tak... a o samym winie jeszcze napiszę...

peyotl (2009-04-19)
Podostało mi dołożyć zdjęcie kontry, bo co ja biedny żuczek mam zrobić jak już wszystko powiedzeliście. (Zresztą i tak nie robiłem notatek, bo byłem wzruszony nastrojem urodzinowym). Ale jak wrócę do domu, podeślę jeszcze historyjkę o sympatycznym sklepie w Brukseli.
Co do oceny, to raczej dałbym 6, ale może na "zimno" zmieniłbym zdanie.
A o "Gold" wiem tylko tyle, co na www:
Chardonnay "GOLD" Medal 'Chardonnay du Monde' and 'Concours Mondial' Chardonnay made from the most mature vines and favorable locations. Fermentation and maturing occur only in the finest French oak barrels, of which half are new. A yellow gold color with a superb shine. A scent of aromas of ripe apples, apricots and butter. A solid and subtle start, wonderful fruit flavors, fatty combined with wood savor and a splendid after-taste. A wine that can hold its own against such meals as goose-liver, fowl with cream-sauce, white meat with truffle juice and goat cheese. Yield <30hl/ha Serve: 12°-14°C (no ice bucket

peyotl (2009-04-25)
Wino kupiłem w bardzo przyjemnym sklepie w Brukseli , Mig’s World Wines, prowadzonym przez Australijczyka i Nowojorczankę. Nabyłem tamże również owocowe wino z Roisin (rabarbarowe) – to podobno belgijska specjalność . Czeka na degustację.
Warto obejrzeć zdjęcia sklepu, ładnie zrobione wnętrze. Tutaj załączam jedno.

sstar&let (2009-04-26)
To może załóżmy sobie belgijski, a może brukselski wątek. Jest tam Nicolas, opodal koło Hasselt jest włoska świątynia wina czyli Liccata, w wielu miejscach jest sieć sklepów Colruyt, no i the last but not the lease Bruksela ma Chai & Bar, który wygląda tak, a nie inaczej...

peyotl (2009-04-30)
Może fajnie by było dołożyć Brukselkę do listy wątków miejskich...

sstar&let (2009-05-04)
Dopisałem! Bruksela zaprasza;-) Nie tylko na pralinki, ale i na jałowcówkę, choć ja piłem ją w Hasselt... a to już nie do końca Belgia;-) Warto tam się wybrać nie po jałowcówkę ale po ... włoskie wina! Jej imię to Licata! Polecona kiedyś przez Giorgia! Warto było tłuc się rowerem po bezdrożach (przeniesiono ją akurat z przedmieść Hasselt do pobliskiego miesteczka na literę D.) np. San Leonardo z 1997 w małej butelce za jedyne 17E... pamiętam jak dziś i wycieczkę, i to jak oniemiałem zobaczywszy yo belgijskie (powinno być chyba duńskie;-) królestwo... wina!

rurale (2009-05-26)
Z Chai Bar, do którego kiedyś mam nadzieję dotrę, przysłali zaproszenie na burgundy od Gambala. W najbliższy weekend pewnie będę raczej w okolicach Szczytna, ale może ktoś będzie miał więcej szczęścia. Jak tak patrzę na tą listę, to tego montracheta, chyba najchętniej bym spróbował:) Przeklejam. You are invited by Chai & Bar to taste Alex Gambal's Burgundian wines, with the winemaker. Saturday May 30th from 12am to 6pm White wines Bourgogne Chardonnay 2006 (15.90€) Saint Aubin 1er cru les Murgers 2006 (31.90€) Puligny 2007 (39.90€) Chassagne Montrachet La Maltroie 2006 (44.90€) Red wines Bourgogne Les 2 Papis 2007 (16.50€) Volnay Les Santenots vieilles vignes 2006 (41.90€) Invitation valid for two people Entry on presentation of this invitation and prior registration with Frédéric Dufrasne contact@chai-bar.be Please reply before May 30th

sstar&let (2009-05-26)
Odpisz im Rurale... może przyślą jakąś flaszkę mąraszeta do Szczytna;-) Powołaj się na Sstarwines... podobno to hasło otwiera każde drzwi.

rurale (2009-05-26)
Tak zrobię. W następnym wcieleniu mam jednak nadzieję łączyć degustacje burgundów z wizytą na Rolland Garros, a nie popijaniem z Warmiakami. Trwa właśnie cudownie oldskulowy turniej Wielkiego Szlema, którego pewnie nikt nie ogląda. Właśnie przerwali mecz Francuza Fabrice'a Santoro z Christophe Rochus'em (nomen omen Belgiem). Bo ciemno zrobiło się w Paryżu. Po takim meczu chętnie skoczyłbym na kieliszek pinota. Niekoniecznie od Gambala.

sstar&let (2009-05-26)
Ja jak każdy rasowy sportowiec z chęcią bym posączył sobie w czasie meczu;-) A jeśli do otwarcia butelki potrzebna Ci ciemna chmura (kiedyś był taki film Czarne Chmury ale to chyba bez związku, ładna muzyka w nim była:-) to już za chwilę powinna nadciągnąć nad Polskę niejedna... tornadem nawet jakimś nam grożą w TV!

rurale (2009-11-23)
Tak zabawne, że aż przekleję. Wydarzenie będzie miało miejsce w Chai & Bar.

We invite you to an amazing tasting of the mythic wine from Pomerol: PETRUS 2004. This invitation is open for 2 people. On Saturday November 28th from 10am to 6pm. This tasting is limited to a 2.5cl glass per person with a 10€ participation per glass.

mkonwicki (2010-04-01)
W Brukseli nie byłem (ale może kiedyś będę...), ale wpada tam czasem Lepsza Moja Połowa i zagląda do jednego sklepu z winem: Au Divin. Nie dlatego, że to najlepszy sklep w tym mieście, bo na pewno taki nie jest, ale jest "po drodze" i ma stronę ze sklepem internetowym dzięki czemu mogę robić listę zakupów. Sklep jest malutki, sprzedawca (właściciel?) zupełnie nie zna angielskiego, a Lepsza Moja Połowa zupełnie nie zna francuskiego, więc dogadują się tylko za pomocą kartki z listą win mojego autorstwa. Jak czegoś nie ma, to pan sprzedawca coś improwizuje. Podobno raz był tam też jakiś pan znający parę słów po angielsku, który z pretensją i zdziwieniem zapytał, czy tak trudno nauczyć się francuskiego? Co kraj to obyczaj. Przy okazji: jakby ktoś znalazł na ich stronie coś wartego zakupu, to proszę o podpowiedzi, jakiegoś szalonego wyboru to tam nie ma niestety.

sstar (2010-06-08)
Dorzucę pralinkę do wątku brukselskiego na Forum Wino.

sstar (2010-06-08)
Chez les soi, czyli jak u mamy;-), to podobno jedna z lepszych brukselskich restauracji. Niestety nie byłem:-( Byłem natomiast w jakimś zagłębiu knajpek z owocami moża, ale gdzie to było? Pamiętam, że trochę na uboczu, jakiś plac, a wzdłuż niego same knajpy.

mkonwicki (2010-07-07)
w Nicolas promocja rozowych win, glownie Prowansja, ale tez Rodan i Korsyka.

troll (2010-07-07)
morza?

czesio (2010-07-08)
Nie, trollu, moża. Możo to takie afrykańskie drzewo z małymi, słodkimi owocami, szczególnie ulubionymi przez Belgijczyków (The Belgiumans). Stąd w Brukseli jest wiele lokali podających niemal wyłącznie owoce moża.

sstar (2010-07-08)
Może i morza;) Ten Balaton, gdzie teraz przebywam rzeczywiście jak morze... błędów;)

mkonwicki (2010-07-08)
Czesio ma racje, dzis tez widzialem w brukselskich restauracjach te owoce, nawet w parku wszyscy je wciagaja na lawkach. Zapach unosi sie nieziemski....

rurale (2011-10-05)
W najbliższą sobotę może napijemy sie w Brukseli? Według Parkera 100/100. Mogę się spóźnić, ale będę z Wami duchem:)

The wine fair of Chai & bar continues till 08 of October

Please find the wine fair selection on www.chai-bar.be

Saturday, october 8th from 10am to 6pm, exceptional tasting of

Château d'Yquem 2001 from Sauternes

a tremandious outstanding wine rated 100/100 by Robert Parker

star (2011-10-05)
Taniej wyjdzie 2x50/100, a wynik ten sam zaś smak zwycięstwa;-)

star (2011-10-11)
Michel Tardieu w Brukseli (chez chou.. -chou;-):
Vin'Arte organise un dîner dégustation exceptionnelle chez Chou, ce jeudi 20 octobre
Vin'Arte laurent z vinarte.be do Laurent

Cher Amateur de bon vin,

Venez déguster les merveilleux vins du Château Vieux Mougnac pendant un excellent dîner chez Chou.

Par ailleurs, il est aussi possible de déguster nos vins aux dates suivantes:
- De Wijncarrousel le samedi 15 et le dimanche 16 octobre 2011
CIAC garage - Einde Were 1 - Gent

- Dîner dégustation en présence de Michel Tardieu le lundi 28 et le mardi 29 novembre 2011
Restaurant Bonaparte - Steenweg 231 - Nazareth
Restaurant Chou - 4 place de Londres - Ixelles

Merci de réserver au 0497 443 437

A très bientôt,
Laurent Van Damme
wine shop: www.vinarte.be

Brussels Office:
Tel : +32 (0)2 660 70 77
Fax: +32 (0)2 672 72 27

Gent Office:
Tel : +32 (0)9 329 69 85
Fax: +32 (0)9 329 69 84
Mobile +32 (0)497 443 437

star (2011-11-16)
Znowu;-)
Dîners - dégustation avec Michel Tardieu, les 28 et 29 novembre

Vin'Arte info@vinarte.be

Cher Amateur de vin d'exception,

Venez déguster les cuvées de la maison Tardieu Laurent en présence de Michel Tardieu.
Michel et Vin'Arte vous propose deux dates:

Le lundi 28 novembre dès 19:00 dîner dégustation (8 vins)
Restaurant Bonaparte
Steenweg 231 - Nazareth
Prix : 115 € pp

Le mardi 29 novembre dès 19:00 dîner dégustation en 5 accords.
Restaurant Chou
4 place de Londres - Ixelles
Prix : 75 € pp

Menu sur demande.
Places limitées.
Merci de réserver au 0497 443 437

A très bientôt,
Laurent Van Damme
wine shop: www.vinarte.be

Brussels Office:
Tel : +32 (0)2 660 70 77
Fax: +32 (0)2 672 72 27

Gent Office:
Tel : +32 (0)9 329 69 85
Fax: +32 (0)9 329 69 84
Mobile +32 (0)497 443 437

star (2011-12-02)
Jeśli Chablis, frytki w majonezie to tylko w Brukseli: http://www.sstarwines.plwino8242 Foto del autore;-)

rurale (2011-12-03)
W jedynym sklepie w Brukseli, który jakoś kojarzę, świąteczne promocje. W Chai Barze można m.in. spróbować belgijskich bąbli. Dom. Des Agaises Cuvée Rufus Blanc de Blancs Sparkling Belgium Wine za jedyne 14,5 euro.

reuptake (2011-12-21)
Czekinuję się w tym wątku, bo się na sylwka wybieram do Brukseli. Z tego co widzę sklepów z winem (głównie francuskim) znajdę tam całkiem sporo... ale oczywiście na podpowiedzi bywalców liczę (także gastronomiczne)

dzidek (2011-12-21)
O knajpach, z zakamarkow niepamieci:
- jak interesuja klimaty przybytkow, ktore dzialaja od pieciuset lat, to turystycznie/na rynku; kulinarnie bez rewelacji, ale na piwo wpasc mozna
- obok rynku na polnocny wschod cale zaglebie knajp w zamknietych ulicach, tez turystycznie i beda nawolywac; ale idzie posiedziec w zimie na dworze (jesli kto lubi), bo dogrzewaja
- z miejsc, gdzie stoluja sie tubylcy: Place du Grand Sablon i okolice, rzut beretem na poludnie od powyzszego; obejrzec z zewnatrz i wejsc, jak pasuje

star (2011-12-21)
Małże przede wszystkim warto tam próbować, jest taki prostokątne zagłębie knajpiane, nieco na uboczu, na mapie to w dół, czyli pewno na południe miasta trochę, niestety adresu nie pamiętam, ale jak trzymać będziesz się naszych europarlamentarzystów to na pewno trafisz. Chai Bar polecają tu kilkukrotnie, są sklepy Nicolas, ale tam drożyzna przynajmniej na Bordeaux. Warto market Colruyt odwiedzić, mają fajne flaszki w dobrych cenach, podobnie inny supermarket o ile mnie pamięć nie myli Delhaize? Tych wielkopowierzchniowych sklepów bym się oprócz Chai Baru trzymał, przynajmniej tanio, a kiedyś kupowałem tam fajne bordoszczaki po 30E, nie wiem jak teraz. Jest też polecany kiedyś przez GP świetny sklep z włoszczyzną Licata, ale to bliżej Hasselt niż Brukseli, ale dla zmotoryzowanych to pewno nic trudnego. Kulinarnie to Noma, ale to chyba Dania;-) Tak naprawdę gdziekolwiek pewno może być fajnie, tam dobrze jeść dają. Kiedyś pisałem o jakiejś podbrukselskiej knajpce Michelina, tu na SW, ale chyba tego miejsca nie umiem znaleźć:-(

rurale (2011-12-21)
Sporo osób siedzi u Chez Leon. Ja też tam siedziałem i było mi całkiem nieźle. Mule, frytki i piwo. Dzieciaki jedzą za darmo.

star (2011-12-21)
Jak frytki to majonez;-) A co do Michelina, to Noma to Kopenhaga, a wspomniana przeze mnie knajpa
wino6401#32279 to raczej gdzieś w okolicy Amsterdamu, strasznie mi się te kraje mylą. Nic się nie przejmuj Reuptake i tak będzie klawo jak cholera;-)

reuptake (2011-12-21)
Klawo jak cholera to też Dania, ale wiem, że będzie dobrze. Dużo wina nie przywiozę, bo potem na mnie patrzą srogim wzrokiem niektórzy (żartuję: nie przywiozę, bo to lotniczy city break, a nie wyprawa ciężarówką) za to na mule jestem napalony. I jeszcze może Bruggię obskoczę.

Dzięki za wszystkie podpowiedzi.

star (2013-03-14)
Holy corkscrew Batman! I just got invited to be a judge at the Concours Mondial de Bruxelles wine competition which takes place this year in Bratislava, Slovakia. How cool is that?! Not many 26-year-old get this opportunity. 3 days, 6000 wines (!!), 1 incredibly thirsty Finn. MEGA BOOOM POW!!!
Pisze Ilkka Sirén na FB.

star (2013-04-18)
Nasze dziewczyny trafiły do Belgii. A dokładniej tenisistki reprezentujące nasz kraj jak piszą na Sport.pl (pralinka) :
Wczesna wiosna to nie jest idealny czas dla belgijskich hotelarzy i restauratorów nad Morzem Północnym. Kurorty w De Panne i Koksijde są opustoszałe, w knajpkach z trudem można trafić na pojedynczych klientów. Większość lokali jest zamknięta. Wieczorami straszy zimny wiatr od morza. We wtorek na plaży nie było żywej duszy. Do lata daleko.

Klimat opustoszałego miasteczka do mnie przemawia, nadmorskie wspominam Marina di Pisa, zaś wesołe w Pradze, wrażenia niezwykłe. Jeździmy też co roku do Karwii, Białogóry, ale we wrześniu z dala od letniego zgiełku. Wracając do Koksijde to do kupienia jest (pralinka) posiadłość winna, może ktoś reflektuje? Jak nie to zawsze można wybrać się do jakiejś (pralinka) z licznych restauracji.

Burja Sutor
2004 Vipavska Dolina Słowenia
Malvazija
Sauvignon Blanc
Welsch Riesling
Rebula

  Cena: 120
  Alk: %
  Ocena: 6
  Nr 3902
  

sstar&let (2009-04-18)
Wino z serii: nie tędy droga;-) Zacznę od d... strony czyli od dnia drugiego. Wino wypłaszczyło się, zachowując elegancki marcepanowo-beczkowy charekter przy dość niskiej kwasowości i dobrej równowadze. Poprawne, na 5-6, choć w oryginalnej cenie za drogie! Przy wyprzedażowej cenie - 60PLN ujdzie! Wino próbowane w Bziku Kulinarnym przy okazji pierwszych urodzin sstarwines.

wein-r (2009-04-19)
Cena koszmarna!!! Po obniżce rewela!!! 6 bez dyskusji za charakterność, mineralność i nerw. Piękna etykieta. Oto cała i inna też niezła... A dokladniej: (pis. org.) 40% malvasia Istriana, 30% white riesling, 20% rebula, 10% sauvignon.

wein-r (2009-04-19)
To ta inna...

wein-r (2009-04-19)
Macie fajniejsze Burja.

wein-r (2009-04-19)
I Sauvignon...

wein-r (2009-04-19)
To Sauvignon podobno wybitne jest... Kohei! Postaraj się!!! Dzięki :-).

wein-r (2009-04-20)
Sstar miszczuniu! Usuń proszę te mikrusy. I ten wpis też oczywiście. Dziękiu ;-).

wein-r (2009-05-06)
Już wiem. Układając synowskie książki na półce wpadła mi w ręce taka ilustrowana przez Panią Krystynę Michałowską. Rysunki zamyślone i wietrzne jak etykiety Sutora, choć bardziej mroczne to niepozbawione humoru.

Celeste Torres
2005 Ribera del Duero Hiszpania
Tempranillo
  Cena: 56
  Alk: 14,50%
  Ocena: 6
  Nr 3904
  www.torres.es

sstar&let (2009-04-20)
Wino astralne. Przeżycie zderzenia z ciałem astralnym musi cieszyć:-) Bardzo fajny cielisty atak podrasowany wysokim alkoholem, później imperium kontratakuje i wpada się co prawda w pustkę, pewno jakąś czarną dziurę, ale wyprawa kończy się szczęśliwie dobrze utrzęsioną miarą przaśnego garbnika okraszonego dobrą kwasowością. Jednym zdaniem: pyszne wino z jednym ale. Co do aromatu to nie pomnę bo mi notki wcięło:-( Źle nie było, nadzwyczajnie jakoś też nie. Wino spodobało się wielu osobom degustującym tego dnia w Bziku Kulinarnym z okazji rocznicy Sstarwines dużo bardziej niż medialne sławy z Brunello.

sstar&let (2009-04-20)
Fotka autorstwa Peyotl&Co, dziękujemy Wam! Z tego źródła też pochodzą dane z etykiety: "Estrellas visibles desde nuestra bodega en Ribera del Duero", na której podano też współrzędne geograficzne: 41,54 szer, półn; 4,14 dług.zach. (bodega leży na 895 m npm.). Wino dojrzewało 12 miesięcy w beczkach francuskich i amerykańskich.

sstar&let (2009-04-20)
A propos gwiazd i nie chodzi tu bynajmniej o Dodę;-) to oprócz Kasjopeji czyli literki W obecnej na tej fotce to na naszym niebie z łatwością można też namierzyć Oriona czyli Strzelca! Powodzenia w poszukiwaniach! O wozach nie wspomnę nawet, bo to nie jest klub automobilowy w końcu! To poważny portal o winach;-)

wein-r (2009-04-20)
O Oriona będzie coraz trudniej. Jeszcze wieczorami, po zmroku, nisko nad horyzontem, przez moment. Przez całe lato i część jesieni będzie na "południowym niebie". A propos wozów, to jak powiemy właściwiej czyli Niedźwiedzice, to możemy zasilić sstarowy bestiariusz czyli zoolog. :-). *** Jeśli chodzi o wino, to czegoś mi brakowało. Jakiegoś elementu, wypełnienia. Nie bardzo wiem jak to nazwać. Jakiegoś wyraźniejszego piętna zaangażowania. Dopieszczenia. Kropki nad i... Może w innym, może późniejszym roczniku? Wiecie jak to jest, widzieć świetny obraz w nie do końca dobranej ramie? *** No to można się niedługo spodziewać dyskusji na temat " Medialność brunello. Incydent a zjawisko ogólne." Ten kto pił "odstawione" n.p. Pian delle Vigne i zupełnie poważne Casanova di Neri niech powie które jest medialne (oba powiedzmy z 2001). Ale poczekajmy, aż sstar dojdzie do brunello z urodzin sstarwines.pl, bo wydaje się, że chce coś powiedzieć... ;-).

sstar&let (2009-04-20)
Nie ma co czekać, dyskusję zacząłeś to brnij dalej;-) Za mało wypiłem Brunello aby się mądrzyć:-( Ja jedynie chciałem dać do zrozumienia, że prosta, a może nazwet prostacka crianza za 50 zeta w tego typu porównawczych degustacjach dzięki alkoholowi z mocnym przaśnym garbnikiem oraz dobrym kwasem zaprezentowała się nader okazale w zderzeniu ze znacznie droższymi i bardziej znanymi Brunello, ot i tyle. A co do braku wypełnienia to się zgadzam w 100%, stąd nieco niższa ocena *tak może bym i zaszalał z 7*, choć w tłumaczeniu tego się zapędziłem w alegorie o czarnej dziurze i pustce egzystencjalnej:-) A Brunello, wrzucę od razu wszystkie trzy w pakiecie, a co mi tam... ale to dopiero jutro!

wein-r (2009-04-20)
"Nader okazale w zderzeniu...". Flaszki były otwierane po kolei. Po każdej kolejnej próbie degustujący byli informowani co do tożsamości wina (prawie po każdej ale to były bloki t.j. ten sam producent, czy typ i rocznik i producent a inna wersja). Więc pijąc kolejne nieznane wiadomo było, co pite już było. Zderzenie (i ewentualne reakcje) byłoby chyba bardziej, czy w ogóle, wyraźne w przypadku jednoczesnego otwarcia i degustacji w ciemno wszystkich butelek do KOŃCA jej trwania (pewnie, że bez podziału na kolory czy stopień wytrawności!). Celeste było czwate a brunello siódme, dziewiąte i dziesiąte. To odnośnie zderzenia. *** Czy do tego jeszcze okazałe? No czy ja wiem? Twoje drugie podejście przy określaniu tego wina wydaje się być bardziej rzeczywiste sstar. Po prostu podobało Ci się bardziej niż mi. To było akurat wiadome od początu. Tuż po próbie Celeste 05. Poza tym ja nie wypiłem tyle wina w ogóle :-(, aby się mądrzyć (mam nieśmiałe przekonanie, że po prostu wyrażam swoje skromne zdanie, tak jak Wszyscy Użytkownicy sstarwines.pl i to niezależnie od stopnia znawstwa tematu), ale dam dobre 5 i to wszystko. *** To, że chciałem czy miałem nadzieję, że brunella z urodzin będą bardziej (bo ja lubię brunello co nie znaczy, że jakoś dobrze znam apelację), to jedno (słowa słusznej ich krytyki wyrażę w czasie odpowiednim :-)). Celeste smakowało mi oczywiście mniej, ale przecież to całkiem porządne wino i tu 100% racji po Twojej stronie ;-). Pozdrawiam gorąco!

sstar&let (2009-04-20)
Poszukiwania w kierunku idealnej degustacji w ciemno kierują me myśli w kierunku filmu "Deo i Star obalają mity II" aut. Deo zresztą;-)

wein-r (2009-04-20)
Sstar! A wiesz, to myśl przednia! Chyba jeszcze raz wybiorę się na ten film (nota bene et non cukru, to oddałem w konkursie jeden głos, na ów właśnie :-) ). Mam nadzieję, że gdzieś jeszcze grają... ;-)

sstar&let (2009-04-25)
Jak wygrasz nowy konkurs filmowy to Ci zrobimy nawet indywidualną projekcję;-)

peyotl (2009-04-25)
Dokładam jeszcze firmament w ruchu, niechcący wyszło, ale fajne.

sstar&let (2009-04-25)
Naprawdę dobre! Czasem tak bywa, dzieło zaskoczy stwórcę;-)

honey (2010-08-05)
U mnie kontratak nastąpił, ale przez siły dobra. Wino się zdecydowanie polepsza z każdą minutą. Zupełnie jak Karabach z Wisłą ;)

mikpaw (2010-08-05)
Spoko, na pewno trener Engel znajdzie jakieś pozytywy i udowodni nam wszystkim przewagę polskiego futbolu nad resztą świata. Ja oglądam zatem ze spokojem ;)

Cordillera Torres
2005 Central Valley Chile
Carinena
Syrah
Merlot
  Cena: 70
  Alk: %
  Ocena: 3
  Nr 3905
  www.torres.es

sstar&let (2009-04-25)
Smutna, prosta korkowa historia... jak u Lyncha;-) Jeden będzie gadał o rozmoczonej tekturze, inny o zapachach piwnicy, a jeszcze inny zobaczy myszki;-) A miało być tak ciekawie. Bo Torres to nie tylko globalista, to także alterglobalista... oprócz konformistycznych blendów potrafi robić właśnie takie cuda jak tę Cordillerę ze starych krzewów Carineny (gdy wszyscy wokół w pień wycinają tę odmianę o surowym, twardym, dużym garniku) czy też Gran Muralles z tradycyjnych katalońskich odmian: Monastrell, Garnacha Tinta, Garró, Samsó i Cariñena. Więcej o tych i innych, w tym świetnym kabrnecie Mas la Plana, któremu zdarzyło się w ciemno przywalić Rotszyldom;-) winach Torresa piszą na stronie Dreyfus i Ashby oraz u Cannavana.

sstar&let (2009-04-25)
Historia prosto się zaczęła, ale koniec nieoczekiwany nieco. Wybrałem się bowiem z butelką do Pinota w celu reklamacji i okazało się, że na miejscu po ponownym otwarciu tej samej butelki korka w zapachu nie czuć, pojawił się owoc. To już drugie moje takie doświadczenie - kiedyś przymuszałem Panowcę, aby potwierdził, że jakieś wino Gaji (przywiezione po otwarciu z Łodzi do Wrocławia) jest korkowe, a ten twierdził, że nie bardzo to czuje. Wtedy było podobnie. Tak więc wydaje się, że dekantacja (długa i burzliwa, najlepiej w metrze;-) pomaga usunąć nieco korkowy smrodek. Na szczęście pozostaje brak owocu, odczuwalny boleśnie, o czym mogliśmy się przekonać w Pinocie porównując z inną dobrą butelką. Aromat owocowy też zgasł i wino przestało w ogóle pachnieć - ani mokrą tekturą (dla mnie archetyp korkowej historii) ani owocem. Dziwne to wszystko, ale jakże pouczające! Wyobrażam sobie jednak konsternację zwykłego klienta i możliwą negatywną reakcję sprzedawcy w takim przypadku. Tu szczęśliwie pomogła gotowość obydwu stron do porównawczego eskperymentu oraz obopoólne zaufanie (vide casus Dionizosa! opisany na Forum Wino) czego Wam i sobie podczas wizyt w sklepach winnych życzę!

star (2014-06-18)
Torres z HIszpanii, ale wino z Chile - pasowało do meczu Hiszpania-Chile, jak znalazł, ale kto by się spodziewał, że skończy się wynikiem 0:2, może jedynie Rurale?

temi (2014-06-19)
Grupa hiszpańskich emerytów wraca wkrótce z wycieczki do Brazylii. Vicente del Bosque, najmłodszy w grupie, będzie niósł walizki. ;-)

Col d'Orcia
2001 Rosso di Montalcino Włochy
Sangiovese
  Cena: 50
  Alk: %
  Ocena: 5
  Nr 3907
  

sstar&let (2009-04-20)
Dobra stołówka. Lekkie, kwasowe, można by rzec cienkie, ale zaletą jest że nie przeszkadza i nie męczy. Do jedzenia Ja akurat wypróbowałem połączenie z wołowiną w borowikach. Mniam:-)

sstar&let (2009-04-20)
Giorgio przestrzegał przed Brunello z rocznika 1997 (patrz fotka), my spróbowaliśmy z 1999 ale o tym może jutro:-) Morellino mówił, że to takie smakowite amerykanizujące nieco wina z dojrzałym owocem, choć czasem bez kręgosłupa i bez głębi...

peyotl (2009-04-20)
Oto zapowiedź jutra.....

(2009-04-20)
oto...

wein-r (2009-04-20)
To było 1998. To brunello. Cienkie acz ciekawe. Rosso 2001 na swój wiek całkiem świeże i smaczne do wołowiny i borowików. 1999 to były inne brunella. A jeśli chodzi o Amerykanów, to u Parkera ta marka słabuje od dawna jak pamiętam... Choć dawniej cenił. I Johnson i Robinson też. Co do brunello 1998 poczekam na odpowiedni wpis. Powiem tylko tyle, że koniec jego nadchodzi. Ale doświadczenie, powiadam , cenne. Wolę takie niż n.p. Cerretalto 2000 dziś. A niech poczeka na/na/na/... następne urodziny sstarwines.pl :-))))). Etykieta Col d'Orcia niezwykle sławna i nie można nie spróbować jeśli ma się okazję...

Col d'Orcia
1998 Brunello di Montalcino Włochy
Sangiovese
  Alk: %
  Ocena: 5
  Nr 3908
  www.coldorcia.it

sstar&let (2009-04-21)
Niestety niewiele wniosło ono nowego w porównaniu z Rosso z 2001. Też nieciekawie pachnące, też lekkie, choć miało nieco więcej treści. Do wypicia, szczególnie z jedzeniem, ale bez zachwytu. Ciężko uwierzyć, że to w ogóle Brunello. Wpisuję polskiego importera choć Morellino (miło i pouczająco było jak zawsze degustować w Twoim towarzystwie:-) przywiózł je na urodziny sstarwines z samej Toskanii. PS. A jak notkę odnajdę to się bardziej wytłumaczę:-)

sstar&let (2009-04-21)
Pytanie Rurale odnośnie Margaux z Arsac: "Jednak nie wiem, czy to finezja, czy jednak za dużo wody." i w przypadku tego wina zdaje się aktualne. A tu można poczytać co sądzę o tym winie i posiadłości na stronie Everywine.co.uk.

sstar&let (2009-04-21)
Może powinniśmy dać o oczko więcej? W sumie Wine Spectator dał aż 92 punkty, w sumie nie piło się tego wina aż tak źle, kwasowe, dość owocowe w smaku choć bez kręgosłupa. Ale ten zapach jakoś nas nie przekonał...

wein-r (2009-04-22)
Nic dodać, nic ująć. To wino już odchodzi... Poza tym rocznik "klasyczny". (Jeśli zaś chodzi o termin - "klasyczny, to o ile dobrze zrozumiałem, na przykładzie bordeaux, to rocznik kłopotliwy, trudny ale nie zły. Ciekawe, ale Marek Bieńczyk ceni takie wina i twierdzi, że bordówki z lat n.p. 2001 czy 2004 choć mniej medialne [i znów to "medialne" ;-)] mają to coś, więcej spokoju czy szeptu, którego winom z roczników "nieklasycznych" brakuje). Poza tym, niektórym nie pasowało też wyraźne wskazanie "jedynie słusznej idei" na etykiecie ;-).

wein-r (2009-04-22)
No cóż. Zawsze jesteśmy przecież bogatsi o następne, nowe doświadczenie!

sstar&let (2009-04-22)
Przypomnisz tę ideę? A co do klasyczności roczników to niestety czasem jest to jednak po prostu eufemizm na słabszy rocznik w którym z dojrzałością winogron był większy kłopot. Oczywiście w porównaniu z upieczonymi winami z upalnego rocznika wiele win może być lepszych, ale już gdy w jakimś roczniku wszystko ułoży się jak ulał i harmonia gra, to jednak owoc wtedy ma lepszą jakość i wino też można z niego lepsze wyrzeźbić... Nie twierdzę jednak, że nie ma niezłych win w latach 2001 i 2004, ale dziwne by było, gdyby ktoś nie poradził sobie z dobrym owocem i w lepszych latach 2000 i 2005 zrobił słabsze wina...

gp (2009-04-22)
Hę?

2001 i 2004 to roczniki fantastyczne dla Brunello i interioru toskańskiego. 1998 to dla wielu producentów, którzy często sobie nie poradzili z okrzyczanym 1997 (co teraz dopiero degustacje pokazują!), rocznik udanych win. 1998 ładnie się rozwija aromatycznie w butelce i tam gdzie nie przesadzono z nowym dębem wydaje się być w optymalnej formie do picia teraz. Nieco podobne historie dzieją się z piemonckim 1996 czy 1997 versus 1998. Zaryzykuję dość odważne twierdzenie: 1997 to rocznik w którym zbyt wielu producentów zebrało grona za późno i ratowało równowagę dokwaszaniem i dość długą zimną maceracją. Wina za młodu widowiskowe, poza nielicznymi, nie pokazują oczekiwanej ewolucji w butelce. Biorę pod uwagę, że część z nich "otworzy" się za 10 może 20 lat... choć mam uzasadnione obawy, zwłaszcza w wypadku mocno barikowych Brunello. Sangiovese ma zbyt chudą budowę. W najlepszych wydaniach to taki Alberto Junatorena o twardym i silnym kręgosłupie zbudowanym z wysokiej kwasowości. Tak zwany "żyła". Dać mu sterydy i siłownię zaordynować a zgaśnie w połowie dystansu z zadyszką, jako obtłuszczony, podtatusiały kapciuch.

A dobre Sangiovese wygląda tak jak na tym zdjęciu:

gp (2009-04-22)
Dodam, że tak wygląda dobre Sangiovese z dobrego rocznika po przebiegnięciu całego dystansu 10 czy 20 lat. Bez zadyszki i z uśmiechem.

sstar&let (2009-04-22)
Sorry Giorgio, ale to nie ja zmieniłem temat tylko Wein-r, który wyraźnie pisał o klasyczności (chodzi o styl) roczników 2001 i 2004 ... ale w Bordeaux!

wein-r (2009-04-22)
Wspomnianej idei nie trzeba przypominać. Jest ciągle żywa i ani myśli paść w tył :-). Chodzi o nie/winne skojarzenie z łapką na szczycie piramidy, która zdecydowanie wyznacza kierunek - gwiazdę czerwoną... ;-) To z rysunku na etykietce...

wein-r (2009-04-22)
Takie właśnie "żylaste" było dziś próbowane (na Gambero Rosso) brunello 2004 Biondi - Santi "Greppo". Sam nie podejmę się oceny. Trochę sobie poukładam i ew. dodam coś do czyjegoś wpisu. Ta tanina, wysoka kwasowość, pozorna chudość, gotująca się lawa pod jeszcze twardą skorupą czekająca na moment właściwy do erupcji... Tak sobie dziś myślałem. Czy to cnotliwe dziecię co grzeszne ma zamiary?!

sstar&let (2009-04-23)
Możesz się nie doczekać... a może być też tak, że ktoś doczeka się za Ciebie;-) Bądź pierwszy, choć raz! A jak nie zrobiłeś fotki (zabiję!!!) to wykorzystaj tego prężnego sportowca;-)

wein-r (2009-04-23)
Ja się tam Biondi - Santi nie tykam. Mówiłem... Zrobiłem to tylko raz, wczoraj i to z dzieckiem jeszcze :-(. No sorry... Wyszło jak wyszło, ale tak jest właśnie. Poza tym sportowców nie wykorzystuje, a juź na pewno nie prężnych ;-). W ogóle ze sportem (na szczęście) nie mam nic wspólnego, więc ścigać się nie będę ;-). Inna sprawa Sassicaia! Ale teraz nie mam czasu - więc też mogę nie zdążyć ;-).

honey (2009-04-25)
A co Panowie sugerowaliby w sprawie Col d'Orcia Brunello 2003? Warto trzymać jeszcze?

sstar&let (2009-04-26)
Tu piszą, że jego konsumpcja winna nastąpić między 2008, a 2012 rokiem i skłonny jestem temu przyklasnąć. Rocznik to był upalny, sporo win ugotowanych, więc nie oczekiwałbym trzęsienia ziemi i otworzył je w dowolnym momencie... choćby dziś;-)

honey (2009-04-27)
Takie praktyczne wskazówki lubię najbardziej! ;)

deo (2009-04-28)
O Col d'Orcia 2003 pewien Robert, co ma swoją stronę w internecie, pisze, zeby je wypić pomiędzy 2008 a 2015, a obecny stan ocenia jako wczesną fazę dojrzałości.

sstar&let (2009-04-28)
Robert ma zawsze rację;-) A ile punktów daje na tej swojej stronie? Co pisze o tym winie?

monty (2009-04-29)
W ciągu roku. Za dwa-trzy (a tym bardziej za 6 - 2015!?) zostanie Ci tylko ugotowany owoc i przykra pustka w ustach oraz alkohol. W 2003 roku padało ostatni raz chyba w kwietniu, a potem tylko upały. W lipcu i sierpniu ponad 40 stopni!

Poggio Antico
1999 Brunello di Montalcino Włochy
Sangiovese
  Alk: 13,50%
  Ocena: 6
  Nr 3909
  

sstar&let (2009-04-21)
W nosie dość ziemisto-tytoniowy charakter z akcentem dojrzewania w dużym sławońskim dębie. Wersja tradycyjna. Dość gładkie, niezbyt wysyblimowane, żeby nie powiedzieć, że proste. Mimo wszystko (bo to nie jest w końcu złe wino) dość anonimowe i nijakie. Szczególnej osobowości to ono nie posiada. Owoc nie nazbyt ekspresyjny. Wg co poniektórych: za słodkie (nuty cukiernicze?) z aromatem przypalanki (beczki?).

sstar&let (2009-04-21)
A tu notka forumowiczów z nowego lepszego świata;-)

Robert Parker (2009-04-21)
The 1999 Brunello di Montalcino, dark in color, floral, smoky, and redolent of truffles along with its plum fruit, is round, ripe, and elegant on the palate, smooth and shapely in format, a Beau Brumal with biceps. Drink: 2005-2018.
Wine Advocate # 158 Apr 2005

sstar&let (2009-04-21)
Słuchaj Robert ... zapomniałeś dać punkty! Starzejesz się chłopie;-)

sstar&let (2009-04-21)
A może Robert po prostu się pomyliłeś z szacowaniem optymalnej dojrzałości tego wina i z tej notki z 2005 po czterech latach został jedynie dym i zgliszcza? No może przesadziłem nieco, bo wino trzyma się jeszcze... W sumie co do gładkości i dymnego charakteru się z Robertem zgadzam, zresztą zawsze zgadzam się z Robertem, w końcu jest dla mnie jak brat... a może ktoś więcej:-)

wein-r (2009-04-22)
No tak. Mi to wino nawet smakowało (może go więcej wypiłem :-)). Ale... Było o wiele słabsze niż się spodziewałem. To dziwne, ale ostatni raz gdy je piłem (w lipcu 2007) obiecywało o wiele więcej na przyszłość (coś mi tu nie pasi, można tak powiedzieć - "obiecywało o wiele więcej na przyszłość"?). Poza tym też sądzę, że do roku 2018 wyschłoby raczej. Mimo "medialności" brunello w ogóle (w końcu to najgłośniejsza obok barolo apelacja Włoch!), to co zastałem w kieliszku w żadnym sensie "medialne" nie było. Szkoda, bo w zasadzie wina od Gloderów lubię.

sstar&let (2009-04-22)
Nas w ogóle nieco te wszystkie toskańczyki na tej degustacji nieco rozczarowały... miło było jednak mieć okazję spróbować trzy Brunello obok siebie i mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się nad kieliszkiem różnych roczników Brunello firmowane nazwiskiem Lisini. A dziś aparaty w dłoń i mam nadzieję, że ktoś tu na naszą stronę fotkę Sassicaii podrzuci;-)

wein-r (2009-04-22)
Sassicaia była, foto i wpis lub komentarz (to zależy od ilości czasu wolnego i refleksu) będą. *** Lisini. Pamiętam ten wątek. A o jakich rocznikach w końcu była mowa? 2000 i ... Można zacząć powoli coś ustalać (t.j. kto co). Nie koniecznie na ten rok. PZDR.

sstar (2010-08-10)
Mdcc próbował je w szerszym kontekście i określił jako krągłe, troche bez kwasu, mocne garbniki, na 6. Pił je też MM (jego fotka) i określił jako poważne i zobowiązujące, dał szóstkę (jego notka)!

wein-r (2011-02-26)
Dobre, nawet bardzo. Tak na 7 w podskokach. Ale zielony, twardy garbnik budził wątpliwości. Altero przerabiane. Riservę kiszę jeszcze. Z Riservą poczekam jeszcze, bo podstawowe BdM jeszcze lat parę pociągnie.

wein-r (2011-02-27)
Jeszcze,jeszcze, jeszcze. Widać co Brunello robi z ludźmi. Jak mi się uda, fota będzie lepsza.

CV Lemos & Van Zeller
2005 Douro Portugalia
Tinta Barocca
Touriga Nacional
Touriga Franca

  Cena: 163
  Alk: 14,50%
  Ocena: 6
  Nr 3910
  

sstar&let (2009-04-22)
Wino jak na portugalską historię dośc aromatyczne: lukrecja, słodkie nuty beczki(wg niektórych wanilia), asfalt i lotne aromaty. W smaku gładkie, z nieco toporną cierpkościa w końcówce (skojarzenie z Carignan) i zielonym posmakiem. Coś jakby z dojrzałościami się im nie zchynronizowało. Ale równie dobrze wino wymaga czasu i dekantacji, któż to wie. Kiedyś podobnie zbiło mnie z tropu Clos Mogador. Oceniam je na 6 (to za to ile przyjemności mi dała ta konkretna butelka) -7 (jako wyraz wiary w to, że czas i dekantacja ukaże jej prawdziwą twarz, lepszą). Dzięki Wein-r i Markowi-r (jakiś nick? bo Marek jest zajęty;-) za przybycie na urodziny Sstarwines w Bziku Kulinarnym uraczenie nas tą zacną butlą o której sporo słyszałem i miałem ogromną ochotę sam się przekonać co to za cudo! Szacun! No i powodzenia w starciu z czerwoną krewetką, bo to dzisiaj chyba to wielkie święto wina? Niech Sstarwines (koszulka) będzie z Wami:-)

wein-r (2009-04-22)
Wino potężne lecz bez przesadyzmu, z oczywistą głębią (słyszałem głosy o mineralności CV, ale nie na degustacji tej flachy). Do schowania w piwnicy jeszcze przez moment spokojnie. Nie miałem wrażenia kłopotów z dojrzałością. Smakowite, szlachetne, rasowe Douro z baaardzo starych krzewów. Chyba jednak 2004 było lepsze... Bez wahania 7 i... Cena 162,69 zł. ale w hurcie! Detal pewnie coś prawie ze 2 setki. Nowy rocznik może więcej (euro ciągle drogie), ale warto zapytać na Burakowskiej.

sstar&let (2009-04-22)
Bardzo się cieszę, że mogę z kimś się różnić (w końcu to rozwija)... zostaje nadzieja, że piknie;-) Oczywiście mogłem się zwyczajnie w świecie walnąć czyt. pomylić w ocenie tego wina... Może. Tym bardziej, że piejom kury, piejom i piejom koguty;-) Z drugiej strony ciągle mi po głowie chodzą te historie o dojrzałości winogron i kłopotach, gdy wali się w te biedne winogrona nie najlepszej czasami jakości niesłychaną (kiedyś) ilością beczki. O tempora o mores jak wykrzyknęła kiedyś Jancis Robinson. Kłopot z deską o którym ona w tym odnośniku pisze wg mnie istnieje, czy rzeczywiście jest to problem win takich jak Clos Mogador czy też Curriculum Vitae, czy też po prostu trzeba im dać porządnie odetchnąć akademicki. Pić, pić i pić! Wtedy będzie wiadomo. Szkoda, że mało mam okazji aby je próbować i uogólniać. PS. Majstrowałem nieco przy pierwszej notce (warto zajrzeć ponownie) ale przed przeczytaniem postu Wein-r:-) PS2. Dokleję może poniżej opinię Maćka, któremu ono się także bardzo spodobało.

mm (2009-04-22)
Pilem dwukrotnie w swiatecznym tygodniu rocznik 2005. Pierwszy nos troche podworkowy, ale to po krotkim przewietrzeniu ucieklo. Niezwykle geste, czekoladowe, czuc duza slodycz, a w ustach ........... niespodzianka; wysoka kwasowosc i sporo finezji. Bardzo mi sie podobalo, dlatego pilem je 2 razy w tak krotkim czasie:-). Warto jednak odlozyc butelke, czy 2 na dluzsza chwile. To bodaj najlepsza portugalska butelka z jaka mialem do czynienia. Wiekszosc poprzednich wielkich nazw bywala mocno przereklamowana, przynajmniej dla mnie.

sstar&let (2009-04-22)
Maćku, czy długo je dekantowałeś?

sstar&let (2009-04-22)
A o Dojrzałości Wielkiego Grubego Garbnika piszą m.in. w Davis.

mm (2009-04-22)
Niespecjalnie dlugo. Pilem je na Burakowskiej; Pan przyniosl karafke i przelal; dlugo nie stala, bo bylismy juz lekko wstawieni i spragnieni kolejnego wina:-). W domu natomiast, podczas drugiej proby, dalem odetchnac ciut dluzej, ale na pewno nie bylo to liczone w godzinach.

sstar&let (2009-04-22)
A jak Ci się podobało na Burakowskiej?

wein-r (2009-04-23)
Twojego majstrunku, Sstar, dopatrzyłem się przed chwilą (ignorancja lub nawał zajęć? sam nie wiem). Miło mi (Markowi pewnie też - może będzie nick?) i piękne dzięki. Fajno było ... i tak dalej. Reszta przez e-mail :-). Kreweta jak już pewnie wiesz pycha (mam na myśli wybór czyli koktail z), koszulka też jak wiadomo od dawien dawna ;-). Niestety obowiązywały stroje byznesowe... I taki mały koncercik (ja niby wiem co to klawiatura, niby do muzycznej żem chodził, ale...);uaKUUYF98W kufio lkjsop 1opk32 jkif8g ljoutei 2u7sg; lkdj oiustg efgui!!! To na tyle. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Dobranoc. Wszystkim. (23.04.2009 00:39).